Tu się tobrze pisze

Strona główna » Posty oznaczone 'przyszłość'

Archiwa tagu: przyszłość

Tags

100 lat planowania Afryka antysemityzm architektura Argentyna Bałtyk Berlin Biała Podlaska Białoruś Białystok Biebrza Biedronka biogazownie Biłgoraj Boliwia Brazylia brzydota budżet obywatelski Bug buspasy Bułgaria Bychawa Carnaval Sztukmistrzów celebryci chamstwo Chełm Chile Chiny CSK Czechy Dania Decentralizacja deforestation demografia dobra zmiana Dolny Śląsk dresiarze edukacja Egipt ekologia emerytury energia estetyka faszyści filmy Francja galerie handlowe Gardzienice Gdańsk gospodarka Grecja GreenVelo GW górnictwo głupie helikoptery historia Holandia Hrubieszów imigracja Indie Indonezja Inne Brzmienia islam Japonia Jedzenie i picie kajaki Kambodża kamienie Kanada kapitalizm kapitał społeczny kapsle Katowice Kazimierz Dolny Kielce klimat KOD Korea kościół Kraków Kraśnik ksiądz poświęcił książki Kurpie lewactwo Litwa Londyn Lubelszczyzna Lublin Lubuskie Lwów Macierewicz mapy Marchew marihuana Mazowsze Mazury Małopolska media minimalizm Misiewicze Morawiecki muzyka myśliwi nacjonalizm Narew Natura 2000 Niemcy Noc Kultury Obłęd narodu polskiego Olsztyn ONR osobiste Ostrołęka Ostrów Maz. OZE Parki Narodowe parkowanie Paryż patriotyzm Pawłowicz Pieniny PIS PKB PKP podatki Podkarpacie Podlasie Polesie polityka Polska w budowie polskie drogi Powstanie warszawskie Poznań praca prawactwo PRL przyjazne państwo przyroda przyszłość Puszcza Biała Puszcza Białowieska Pułtusk płace Płock Razem regulacje rzek reklama religia rewolucja rodzinne rolnictwo Rosja rowery Roztocze rośliny Rumunia rzeki Rzeszów samowystarczalność seks Siedlce Skierbieszowski Park Krajobrazowy smog Sopot susza Syria Szczawnica Szczecin Szlak Jana III Sobieskiego sztuka Szwecja Szyszko Słowacja terroryzm TTIP Uber Uchodźcy UE UK Ukraina umiarkowanie Urugwaj USA Warmia Warszawa Wielkopolska Wieprz wieś Wilno Wisła woda Wrocław wykresy wypadki drogowe węgiel Węgry Włocławek zabytki Zakopane Zamość zieleń miejska ZUS Ład przestrzenny Łotwa Łódź łódzkie Śląsk śmieci świętokrzyskie źródła

Nie będzie wolnych wyborów?

Taki wywiad z profesorem Kuźniarem. No to skoro tak ma być, to ja się tylko pytam GDZIE do … nędzy jest opozycja?

Ja od początku nie miałem co do tego wątpliwości – że wolnych wyborów już nie będzie pod rządami tej partii. Przecież nie mogą sobie pozwolić na przegranie, bo nie po to przejęli władzę, żeby przegrać wybory. Według starych zasad, wybory można było przegrać albo wygrać. Według PiS, to nie wchodzi w grę, oni chcą zabetonować scenę polityczną i stać się hegemonem. Na naszych oczach tworzy się system partii hegemonistycznej. Innym partiom pozwoli się występować w roli kwiatka do kożucha. W tym kontekście te dwie ustawy o SN i KRS są tylko częścią planu PiS. Wydawało się przez chwilę, że prezydent Duda okaże się Kmicicem, jednak okazało się, że woli zostać Adrianem.

Na razie PiS cieszy się ciągle wysokim poparciem, wiec może nie będzie musiał mieszać przy wyborach?
Ale i tak się boją. Komuniści też myśleli że mają poparcie, a jednak pilnowali, żeby wybory „wygrywać” na ich warunkach. Proszę zobaczyć, jakie komisje powstaną według nowego prawa. Jedna z nich nazywa się komisją, która ustali wynik wyborów, nie ogłosi, tylko ustali. całość

Reklamy

PolExit

Nie lubię Sikorskiego, ale był blisko Kaczyńskiego i na pewno wie, co siedzi w głowie prezesa.

Wizja PolExitu może być prawdziwa. Kaczyński łudzi się, że Polska jest na tyle potężna i że po wyjściu z UE nie wpadnie w łapy Rosji dzięki USA. Hehehehehe Stany będą bronić Polski.

Ale wizja takiej katolicko-narodowej Polski jak Hiszpania Franco wydaje się realnym planem prezesa i tych jego debili. W końcu skoro „publicyści” prawicowi typu Ziemkiewicz piszą, że z Unii czas wychodzić to znaczy, że o ten wariant rozważają.

To będzie ciekawym zaściankiem ta Polska.

Dyktatura debili w Polsce

Rządzą nami ludzie bez kompetencji, miernoty, durnie i tumany. I takich ludzi wybierają na podległe sobie stołki. Teraz sądy. Wcześniej wojsko, policja. Dyktatura ciemnoty.

Magdalena Mroczkowska, powołana właśnie na stanowisko szefowej Sądu Rejonowego w Wałbrzychu, sędzią została dopiero w lutym ubiegłego roku. Wcześniej aż 51 razy bezskutecznie startowała w konkursach na stanowisko sędziego. 51 razy ją oblewano!

Ziobro wybiera na prezesów sądownicze hieny, mendy, ludzi skazywanych dyscyplinarnie, albo totalnych tłumoków w dodatku bez żadnego doświadczenia. Tępa sędzina z rocznym doświadczeniem będzie kierować pracą sędziów którzy mają po 20-30 lat doświadczenia!

Tekst z obywatela o przygotowywanym przez PIS PolExicie przez rządzącą w Polsce dyktaturę ciemnoty. Zdaje się, że sprawy zaszły za daleko. Odsunięcie od władzy tych debili będzie możliwe tylko poprzez jakiś przewrót czy rewolucję.

Dzisiaj liberałowie płaczą, że co za wstyd, Europa nas nie lubi, hańba stulecia, a prawica triumfuje, że Europa nas nie lubi, zaraz zrobimy Polexit, bo specjalista Ziemkiewicz obliczył w 3 minuty, że już nam się nie opłaca w niej być. No cóż, przypomnijmy nasz tekst z zaledwie września br.: „Polska w latach 2004-2020 otrzyma z UE w sumie 162 mld euro netto, czyli około 10 mld euro rocznie, średnio jakieś 3% PKB. Polski eksport to w 80% rynek UE, w tym 27% do Niemiec (w tym sporo prefabrykatów do niemieckich łańcuchów dostawczych, a nie produktów finalnych), a w drugą stronę to tylko 3% i 4,3%. Największe nieunijne rynki eksportowe dla Polski to USA (2,8% polskiego eksportu), Rosja (2,7%), Turcja (1,7%), Ukraina (1,5%), Norwegia (1,4%), Chiny (1,2%) i Szwajcaria (1%). Reszta to drobnica poniżej 1%. Liczenie na Chiny, popularne wśród części prawicy, jest złudne, zwłaszcza że one nie potrzebują Polski poza UE, lecz jako platformy dostępu do rynku UE. Zapewne więc rachunek za Polexit byłby słony i wynosił kilka razy więcej niż 1,75% PKB brytyjskiego, kraju będącego płatnikiem netto. Prawdopodobnie byłoby to około 1,5% PKB za zobowiązania bieżące (składki itd.), a ile zwrotu Unia chciałaby z około 40% polskiego obecnego rocznego PKB, które UE wpompowała w Polskę netto od 2004 r., to nawet strach się zastanawiać… Polexit spowodowałby ogromny kryzys gospodarczy w Polsce, wysokie bezrobocie, wzrost kosztów obsługi długu publicznego do 5-10% odsetek i zapaść finansów publicznych, wyhamowanie inwestycji w modernizację, w technologie obronne, infrastrukturę energetyczną, koniec z 500+, koniec z bezpośrednimi dopłatami dla rolników. I w ogóle koniec marzeń o zamożnej i sprawiedliwej społecznie Polsce na dziesiątki lat. Poza tym – wzrost dominacji Rosji na Ukrainie, w Białorusi i w Polsce. Polska to 3-4% gospodarki UE, więc byłoby to zderzenie mrówki ze słoniem i zatopienie ekonomiczne Polski. Polexit to marzenie Putina”.

Marzenie Putina. Jeśli uznać za prawdę, że niektórzy członkowie tego rządu to ruscy agenci to wszystko się zgadza.

ps. W dodatku te skurwysyny kosztują nas niemałe pieniądze. Pazerni są chyba bardziej niż PO.

Rząd lekką ręką wydał ponad 200 mln zł na premie w resortach. Tylko w podlegającym Mateuszowi Morawieckiemu Ministerstwie Finansów na nagrody wydano 71 mln zł. całość

 

Wesołych Świąt 2017

Znalezione na fejsie. Taka nasza przyszłość

Rekonstrukcja rządu

Fakt. Najważniejsze, żeby PIS zrobił tyle szumu, żeby bez echa przeszła zmiana ordynacji wyborczej, która zagwarantuje partii rządzącej wieczne panowanie. Niech nasi kochani reformatorzy, nasi wstający z kolan budowniczowie Wielkie Silnej Polski rządzą nam przez wieki. Niech żyje nam przewodnia siła narodu – partia, jej wódz, naczelnik państwa polskiego i największy z żyjących Polaków. Niech żyje.

„serial rekonstrukcyjny” ma być tematem zastępczym, który przykryje zmiany w sądownictwie. – Media żyją pytaniami o to, kto zastąpi kogo, robią wielkie analizy tweetów polityków, a w tle PiS robi, co chce z sądownictwem i ordynacją. …
Jej zdaniem zmiana na stanowisku premiera oznacza też zmianę polityki rządu odnośnie do realizowania zadań długofalowych. – Beata Szydło jest twarzą polityki skuteczności, twarzą 500 plus. Pokazała, że jej rząd może szybko zmieniać sądy, emerytury, szkolnictwo, realizować obietnice wyborcze. Teraz PiS ma zaufanie wyborców i może sobie pozwolić na działania, które zajmą więcej czasu. Ten etap ma firmować Morawiecki – twierdzi. – Przy okazji rezygnacji Szydło usłyszeliśmy przecież, że pojawiły się nowe zadania. To nie będą plany szybkiej realizacji – dodaje.

A najlepszy komentarz  jaki widziałem o „rezygnacji” Szydło:

poślizgnęła się na własnej wazelinie

Nowy premier. Stare obyczaje

morawiecki

 

Wybory 2018

Przeczytałem o zmianach w ordynacji wyborczej. Niech się PIS nie certoli i od razu zrobi tak:

wybory 2018

 

Kaczyński w sejmie ogląda kotki

Sejm przepycha m.in. bardzo złą ustawę o samorządach, a wódz narodu ogląda kotki. Oni skurwysyny wiedzą, że mogą wszystko. Po co pozory, że jakaś dyskusja o przyszłości państwa. Ordynację samorządową zmienią tak, że oni będą zawsze wygrywać. Koniec wolnych wyborów.

Te koty to taki przejaw pogardy wobec narodu. A Beata Mazurek – bezczelne babsko.

Wszystko wskazuje na to, że pis od władzy będzie usuwany na ulicy. Jak komuna. Będą zamieszki, strajki, zomowcy z armatkami wodnymi. To się tak skończy. Tylko trzeba czasu. Na razie lud zadowolony, ale odczuje to na własnej skórze.

Nowe technologie – co zamiast pracy?

Od wieków ludzie na całym świecie są zanurzeni w paradygmacie pracy, jako czynności „sensotwórczej”, wokół której zbudowane jest całe życie człowieka. Tymczasem większość z nas nie wykonuje pracy swoich marzeń – pracujemy zazwyczaj nie z pasji, lecz po to, by mieć za co żyć. Czy rozwój automatyzacji oraz prac nad sztuczną inteligencją, które doprowadzą do zlikwidowania wielu zawodów, powinniśmy więc traktować jako groźbę, czy może jednak nadzieję? całość

Przeczytałem całe, ale oczywiście odpowiedzi na postawione pytania nie dostałem. Takie tam luźne pitu, pitu.

Ale zastanowił mnie za to początek tego tekstu: Od wieków ludzie na całym świecie są zanurzeni w paradygmacie pracy, jako czynności „sensotwórczej”, wokół której zbudowane jest całe życie człowieka. No właśnie. Pracujemy, nasze życie to w ciągła praca. Jedno z pierwszych pytań, gdy poznajemy nowych ludzi brzmi, gdzie pracujesz. Tymczasem jak tam napisano, 99% ludzi nie lubi swojej pracy i pracuje tylko dlatego, że potrzebuje pieniędzy.
Na żywność, którą mogą sami wyhodować. Przetworzona żywność nie dość, że jest niezdrowa, to jest przepłacona, bo gro kosztów stanowi znak towarowy, marketing, pensje prezesów, koszty transportu (bo jest ciągle wożona z fabryki koło domu do magazynów centralnych w drugiej części kraju, by potem wrócić do naszego sklepu) .
Na domy, które mogą sami zbudować. Uproszczenie, ale tak jest. Zyski deweloperów. Coraz droższa wykończeniówka (marmury ściągane z Brazylii…)
Na ogrzewanie tych domów, podczas gdy energia z surowców wokół jest wyrzucana (skoszoną trawę i ludzkie odchody można przerobić na gaz do ogrzewania).
Na samochód i paliwo, które służa, żeby dojeżdżać do … pracy.
Na wakacje od tej pracy, bo zamiast mieć wolne na co dzień, to tyrają i muszą odreagować w sierpniu np. w Grecji podczas, gdy w Polsce trwa wtedy piękne lato.
‚Sensotwórczość’ tej pracy jest problematyczna.
Praca nas zabija. Dosłownie i w przenośni. Praca zabiera nam radość życia (wrzucacie na fejsa fotki z roboty czy z wakacji?), najgorsze, że zabiera nam czas. Jedyny nasz w pełni nieodnawialny zasób.

Nie z naszego bezcennego czasu nas praca ograbia. Praca jest nie tylko szkodliwa dla jednostek, ale dla całego ekosystemu naszej planety.

Co daje praca? Powiemy oczywiście postęp i teoretycznie łatwiejsze życie. Wspaniałe maszyny budują za nas autostrady. Nie musimy dźwigać ciężkiego żelastwa na budowy biurowców. Maszyny wyręczają nas w produkcji żywności. Internet pozwala na szybką komunikację. Itp.
Nikt nie pyta tylko po co nam te biurowce, czemu zamiast się spotkać i pogadać używamy internetu, po co nam szybsze, szersze obwodnice do dojazdu do pracy, po co przetworzona żywność z odległych fabryk, podczas gdy w ogródku rośnie tylko trawa (którą o zgrozo co tydzień ścinamy kosiarką na paliwa kopalne, zamiast dać ją kozie).

Praca w gruncie rzeczy jest wysoce szkodliwa. Kult pracy i ta jej „sensotwórczość” doprowadziła do stanu, że mamy nadprodukcję wszystkiego, a nasze potrzeby są sztucznie generowane przez działy marketingu.

Konsekwencje pracy to zanieczyszczenie powietrza, wód, gleby i ich jałowienie. Zmiany klimatu. Rosnące góry śmieci. Kończące się surowce. Wymieranie zwierząt, znikanie całych ekosystemów.
Pytanie, czy gdyby ludzie nie utworzyli konsumpcyjnej cywilizacji pracy czy nie wkraczaliby na nowe, dziewicze terytoria. Pewnie tak, ale przyjmijmy, że człowiek żyje ekstensywnie z pracy rąk, lokalnie, a nie globalnie, a nie z pracy dla rozwoju cywilizacji konsumpcyjnej, to na pewno nasza działalność nie byłaby tak szkodliwa.
Co z tego, że praca daje nam lżejsze życie, wakacje, piękne lśniące biurowce jak to wszystko prowadzi do zagłady gatunku homo sapiens.

Praca wcale nie jest „sensotwórcza”. Praca, taką jaką znamy z codzienności, jest szkodliwa i zabójcza. Nie prowadzi do niczego innego jak do naszej zagłady.

Ostatnio z kolegą rozmawiałem o tym, że wg mnie wprowadzenie dochodu gwarantowanego jest koniecznością. Ludzie mniej by pracowali czyli wyrządzali mniej szkód na planecie. On się pyta, ale skąd brać na to pieniądze? Przecież ktoś musi pracować, muszą być podatki itp. W zasadzie logiczne, ale i nielogiczne. Jeśli przyjąć, że praca jest szkodliwa to rządom powinno zależeć na tym, żeby mniej ludzi pracowało. Oczywiście dochód podstawowy nie spowoduje, że jego beneficjenci przestaną oni konsumować. Będą kupować zbyteczne smartfony, zamiast dbać o przydomowy ogródek, będą oglądać telewizję. Kupią więc co rok coraz większy telewizor, dekoder, dadzą zbędną pracę ludziom, którzy wytwarzają tzw. kontent – wszelkie udawane gówno typu ‚wyspa przetrwania’ czy inne całkowicie zbyteczne programy. Ale od czegoś trzeba zacząć. Ktoś musi to wreszcie zacząć.

Potem można myśleć, jak przestawić gospodarkę opartą na ciągłym wzroście i konsumpcji na coś innego. Gorzej, tak myślę będzie, że nie będziemy mieć czasu na to ‚myśleć’. Że zmiany klimatu pociągną za sobą zbyt masowe i szybkie problemy bez czasu na dostosowanie. Np. ludność świata co roku powiększa się o 80 mln. Ludność samej Nigerii (jednego z najgorszych krajów do życia) w ciągu 6 lat powiększyła się o … 39 mln. Czy Europa jest gotowa na taką falę migracji? Nie łudźmy się, że oni tam zostaną. Co gorsza żyjemy w kulturze konsumpcyjnej. Ci wszyscy Nigeryjczycy chcą żyć jak my – mieć samochody, klimatyzację, telewizję, duże, wygodne mieszkania, importowane jedzenie i pracę, żeby na to zarobić. Podaż nakręci popyt, być może pracy będzie więcej, ale przypominam – praca jest wysoce szkodliwa. I tak kółko się zamyka.

 

Opozycja

Ludzie kompletnie nie rozumieją działań opozycji. PIS może sobie repolonizować wyborczą czy tvn. To nic nie zmieni. Ani PIS nie straci, a nie mu nie wzrośnie.
Tak mi przyszło to do głowy, po tych komentkach i po pewnej rozmowie w supermarkecie.

Po kolei:

Starsze panie w ramach upamiętnienia człowieka, który się spalił w Warszawie zapalają znicze przed biurem PIS w Zamościu. W końcu policja je wzywa na komisariat.

Ludzie komentują tekst na fejsbuku:

. . . . . . . . .
do czego media doprowadziły? Taki jest właśnie efekt oglądania TVN i czytania GW, zrobili pranie mózgu do tego depresja i jest efekt… Pomnik jeszcze ufundujcie bydlaki co na śmierci jakiegoś człowieka robicie kampanie, to jest opozycja?? to szambo nie opozycja pies was j**ał

To się nazywa oderwanie od koryta… Pisk jęki i gra polityczna na tragedii szarego człowieka

Emerytki. Zastanawialem sie kto normalny ma czas na takie głupoty.

Babcie zamiast na komisariat powinny trafić do psychiatryka.

Jeszcze na Powązkach go pochowajcie w asyście kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego i nazwijcie jakąś Szkołę jego Imieniem ŻENADA !!!!!

te emerytki sa tak samo chore psychicznie co czlowiek ktory sie spalil

Jakieś chore babki na nienawiść trzeba się leczyć

Stare i durne…

A świeczki niech se postawią tam, gdzie dawno nic nie stało

Dobrze im sie działo przy rządach złodziejskich gdzie było H… D….i K…K… a oni mieli sie dobrze teraz za 2000 zł nie mogą godnie przeżyć
. . . . . . . . . .

Sprawdzałem – prawdziwi ludzi, zdjęcia, znajomi, rodzina itp. Nie płatne trolle.

Były wielkie marsze, kontrmiesięcznice, samopodpalenie, znicze, są dziennie setki tekstów, że PIS to hujowa władza, żadna tam dobra zmiana. Poparcie dla PIS sięga 45% czyli mają więcej niż mieli w wyborach
Działania opozycji i mediów opozycyjnych są tak jałowe i nieskuteczne, że gdyby nie istnieli to pewnie nic by się nie zmieniło. Kto nie chce PIS, ten nie chce i do tego nie musi oglądać tvn, newsweeka czy czytać wyborczej. Nieprzekonanych tvn czy wyborcza nie przekona. Gdyby miała przekonać to nie mielibyśmy dziś tych 45% procent. Dwa lata przekonują i nic.
Premier Kaczyński może sobie polonizować te media opozycyjne. Jak w newsweeku pojawią się felietony braci Karnowskich to wg mnie PISowi ani nie spadnie, a nie wzrośnie.
Trzecia siła nie rośnie, bo Razem nawet jak wejdzie do sejmu to będzie mieć 5,01%.

Ja nie wiem, co zrobić. Miałem nadzieję, że elity opozycyjne wiedzą :)

Dziś w supermarkecie natknąłem się na ludzi, którzy zdumieni i wkurwieni sprawdzali ceny i wg nich wszystko było droższe niż przy poprzednich większych zakupach. usłyszałem facet mówił – k… za komuny jak o parę procent podnieśli ceny to zaraz były strajki.

Czego do huja wafla musi zabraknąć, żeby PISowi spadło? Internet trzeba wyłączyć? WiFi musi zabraknąć? O co tu chodzi?

Niezwykle smutne wyliczenia Standard & Poor’s na temat polskiej gospodarki

Gazeta.pl publikuje:

Polska gospodarka w dłuższym terminie będzie rosnąć znacznie wolniej niż dziś – zakłada agencja ratingowa Standard & Poor’s. Tak zwane potencjalne tempo wzrostu dla nas to mniej niż 2 procent rocznie…. Jeśli Polska faktycznie za kilka lat zacznie rosnąć w tempie wolniejszym niż 2 procent, to główny negatywny skutek będzie taki, że nie dogonimy Zachodu w poziomie zamożności. Albo może kiedyś tam dogonimy, ale na pewno nie stanie się to szybko. Jeśli Niemcy będą rosnąć średnio o 1 procent (tak to mniej więcej u nich wygląda), a my będziemy rosnąć nie o 4, ale tylko o 2 procent, to niestety proces doganiania rozłoży się na jeszcze wiele pokoleń.

Dodają oby się mylili.

To ja trochę odwrotnie napiszę. Oby się nie mylili. Szybkie wzbogacenie polskiego społeczeństwa to niestety:
– więcej nowobogackich domów pod miastem, w kartoflisku, z rzędem tui i pretensjami zbudujcie mi wylotówki z miast szerokie jak ocean, bo muszę do pracy dojechać
– więcej korków, bo więcej samochodów, studenci też kupią po dwa
– więcej wielkich SUVów na ulicach. Każda pańcia z dress-codem już nie będzie metrem jeździć
– więcej zdewastowanych trawników miejskich, bo te auta przecież będą musiały zaparkować w centrum
– więcej wszelkich quadów, terenówek w polskich lasach, nad rzekami, więcej zdewastowanych terenów zielonych itp
– więcej domów letniskowych na Mazurach, więcej zawłaszczonych jezior, płotów itp

Niestety polskie społeczeństwo jak się bogaci to w głupi sposób.

 

 

Krótki prysznic czyli coś o ekologii

Cały tekst tutaj, a fragmenty poniżej:

Częścią problemu jest to, że staliśmy się ofiarami kampanii systematycznej dezorientacji. Kultura konsumpcyjna i kapitalistyczna mentalność nauczyły nas, żebyśmy, zamiast aktów zorganizowanego politycznego oporu, stosowali akty indywidualnej konsumpcji (lub oświecenia), które stanowią jego namiastkę. Film „Niewygodna prawda” pomógł zwrócić uwagę na problem globalnego ocieplenia. Ale czy zauważyliście, że wszystkie rozwiązania w nim proponowane odnosiły się tylko do jednostkowej konsumpcji – wymiana żarówek, dopompowywanie opon, ograniczenie podróży samochodem – i nie miały nic wspólnego z odebraniem władzy korporacjom lub zatrzymaniem niszczącej naszą planetę polityki wzrostu gospodarczego? Nawet gdyby każdy mieszkaniec USA zrobił wszystko, co zostało zaproponowane w filmie, emisja dwutlenku węgla spadłaby tam tylko o 22%. Wśród naukowców panuje przekonanie, że emisje te muszą zostać zredukowane przynajmniej o 75% w skali globu.

Porozmawiajmy może o wodzie. Tak często słyszy się o jej niedostatku na świecie. Ludzie umierają z braku wody. Następuje wysychanie rzek spowodowane jej brakiem. Dlatego też powinniśmy brać krótsze prysznice. Widzicie tu rozdźwięk? Ponieważ zażywam kąpieli, jestem odpowiedzialny za obniżanie poziomu warstw wodonośnych? Odpowiedź brzmi: nie. Znacząca większość wody zużywanej przez ludzi (ok. 90%) przypada na przemysł i rolnictwo. Pozostałe 10% przypada na użytkowanie komunalne i na indywidualną konsumpcję. Zbiorczo ujmując, pola golfowe zużywają tyle samo wody, co indywidualni odbiorcy. Ludzie, jak i ryby, nie umierają z powodu braku wody na świecie. Umierają, ponieważ woda jest zawłaszczana. …

Porozmawiajmy o odpadach. W roku 2005 produkcja odpadów komunalnych na głowę (czyli wszystkiego, co wyrzucamy do kosza) wyniosła w Stanach 750 kg. Umówmy się, że jesteście zagorzałymi aktywistami i zwolennikami prostego stylu życia i liczbę tę redukujecie do zera. Poddajecie recyklingowi wszystko, co się da. Zakupy pakujecie do toreb wielokrotnego użytku. Oddajecie do naprawy zepsute tostery. Palce wystają wam ze starych tenisówek. Ale to nie wszystko. Jako że do odpadów komunalnych wliczają się też odpady biurowe, udajecie się do biur i firm z broszurami na temat recyklingu i przekonujecie ich do takiego zmniejszenia ilości śmieci, by wasz udział w komunalnej produkcji odpadów spadł całkowicie. Cóż, mam dla was złe nowiny. Odpady komunalne stanowią tylko 3% całej produkcji śmieci w Stanach Zjednoczonych.

Chcę postawić sprawę jasno. Nie mówię, że nie powinniśmy żyć prosto. Sam prowadzę dość prosty tryb życia, ale nie udaję, że niekupowanie zbyt wiele (albo ograniczanie podróży samochodem, albo rezygnacja z posiadania dzieci) jest samo w sobie mocnym politycznym aktem lub że jest to działanie rewolucyjne. Bo nie jest. Zmiana osobista nie równa się zmianie społecznej. …

Dobre wieści są jednak takie, ze mamy inne możliwości. Możemy podążyć za przykładem dzielnych aktywistów i działaczy, którzy żyli w czasach wspomnianych wcześniej – Trzeciej Rzeszy, carskiej Rosji, w Stanach Zjednoczonych sprzed Wojny Secesyjnej – którzy zrobili o wiele więcej niż obnoszenie się ze swoją moralną czystością i aktywnie sprzeciwili się otaczającej ich niesprawiedliwości. Możemy wziąć przykład z tych, którzy pamiętali, że rolą aktywisty nie jest sprawne poruszanie się w systemach opresyjnej władzy z zachowaniem jak największej uczciwości, ale raczej stawienie im czoła i doprowadzenie ich do upadku.

Kaczyński demokrację będzie łamał brutalniej niż Orban

… Orban może sobie pozwolić na miękki autorytaryzm, bo w parlamencie ma większość konstytucyjną, a na dodatek popiera go większość Węgrów. Ale w Polsce tak nie jest, w Polsce Kaczyński nie ma mandatu większości. I już raczej go nie uzyska.

Z tej diagnozy wynikają dwa wnioski – zły i dobry.

Zły jest taki, że właśnie dlatego Kaczyński demokrację będzie łamał brutalniej niż Orban. Co więcej, mniej się licząc z presją Brukseli. Ponieważ wie, że za jakiś czas zacznie przegrywać wolne wybory, tworzy warunki do tego, żeby wolnych wyborów nie było. Ponieważ wie, że reżimowej telewizji będzie „spadać”, a mediom prywatnym, opozycyjnym, rosnąć, będzie dążył do zniszczenia niezależnych mediów. Ponieważ wie, że inteligencja uniwersytecka już jest przeciw niemu, będzie starał się założyć ideologiczny i administracyjny kaganiec uczelniom. Ponieważ wie, że kobiety przyzwyczaiły się już do – co najmniej deklarowanej – równości, będzie je chciał zastraszyć ustawami dotyczącymi praw prokreacyjnych. Ponieważ wie, że prawa pracownicze są groźne dla każdej władzy oligarchicznej, a taką buduje, będzie ograniczał prawa pracownicze. …

Andrzej Leder całość tutaj – http://krytykapolityczna.pl/kraj/leder-o-protestach-wiadomosc-zla-dobra-i-lepsza/