Tu się tobrze pisze

Strona główna » Posty oznaczone 'polskie drogi'

Archiwa tagu: polskie drogi

Tags

100 lat planowania Afryka architektura Argentyna Bałtyk Berlin Biała Podlaska Białoruś Białystok Biebrza Biedronka biogazownie Biłgoraj Boliwia Brazylia brzydota budżet obywatelski Bug buspasy Bułgaria Bychawa Carnaval Sztukmistrzów celebryci Chełm Chile Chiny CSK Czechy Dania Decentralizacja deforestation demografia dobra zmiana Dolny Śląsk dresiarze edukacja Egipt ekologia emerytury energia estetyka faszyści filmy Francja galerie handlowe Gardzienice Gdańsk gospodarka Grecja GreenVelo GW górnictwo głupie helikoptery historia Holandia Hrubieszów imigracja Indie Indonezja Inne Brzmienia islam Japonia Jedzenie i picie kajaki Kambodża kamienie Kanada kapitalizm kapitał społeczny kapsle Katowice Kazimierz Dolny Kielce klimat KOD Korea kościół Kraków Kraśnik ksiądz poświęcił książki Kurpie lewactwo Litwa Londyn Lubelszczyzna Lublin Lubuskie Lwów mapy Marchew marihuana Mazowsze Mazury Małopolska media minimalizm Misiewicze Morawiecki muzyka nacjonalizm Narew Natura 2000 Niemcy Noc Kultury Olsztyn ONR osobiste Ostrołęka Ostrów Maz. OZE Parki Narodowe parkowanie Paryż patriotyzm Pawłowicz Pieniny PIS PKB PKP podatki Podkarpacie Podlasie Polesie polityka Polska w budowie polskie drogi Powstanie warszawskie Poznań praca prawactwo PRL przyjazne państwo przyroda przyszłość Puszcza Biała Puszcza Białowieska Pułtusk płace Płock Razem regulacje rzek reklama religia rewolucja rodzinne rolnictwo Rosja rowery Roztocze rośliny Rumunia rzeki Rzeszów samowystarczalność seks Siedlce Skierbieszowski Park Krajobrazowy smog Sopot susza Syria Szczawnica Szczecin Szlak Jana III Sobieskiego sztuka Szwecja Szyszko Słowacja terroryzm TTIP Uber Uchodźcy UE UK Ukraina umiarkowanie Urugwaj USA Warmia Warszawa Wielkopolska Wieprz wieś Wilno Wisła woda Wrocław wykresy węgiel Węgry Włocławek zabytki Zakopane Zamość zieleń miejska ZUS Ład przestrzenny Łotwa Łódź łódzkie Śląsk śmieci świętokrzyskie źródła

100 samochodów, 10 miejsc

Bardzo ciekawe. Doszliśmy do stanu, że nie ma już miejsc na samochody. Nie ma trawników do rozjeżdżenia, nie ma. I co? Bloki czas wyburzać, żeby postawić auta.

Pan Kacper mieszka na osiedlu na Imielinie, ma samochód, ale nie może go zaparkować pod domem. Jedyną opcją jest zaparkowanie w miejscu niewyznaczonym, co kończy się mandatem.

– Otrzymałem mandat o 2:30 za parkowanie pod swoim domem w „miejscu niewyznaczonym jako parkingowe”. Wiem, że zaparkowałem na zakazie, ale tutaj większość tak parkuje. Dlaczego? Bo miejsc postojowych jest 10, a samochodów – 100. …

Mógłbym oczywiście szukać miejsca gdzieś dalej od domu, ale nie jestem przekonany, czy bym znalazł. …

W Warszawie jest zarejestrowanych ponad 1,5 miliona samochodów, czyli tyle, ile stolica ma zameldowanych mieszkańców – od niemowląt do osób w sędziwym wieku. Dla porównania – w Berlinie aut jest trzykrotnie mniej niż ludzi. Do tego codziennie w granice Warszawy wjeżdża ok. pół miliona samochodów. Miasto nie jest z gumy. Osiągnęliśmy już stan, w którym więcej samochodów się nie mieści, a mimo to wciąż kupujemy, wciąż przyjeżdżamy, wciąż dostawiamy …

31 grudnia 2015 roku w Warszawie zarejestrowanych było dokładnie 1 492 745 pojazdów. Oznacza to wzrost o 192 266 względem 2014 roku, kiedy to było ich w sumie 1 300 479. Natomiast w stosunku do roku 2013 jest to wzrost już o ponad 312 tysięcy – wówczas odnotowano ich 1 180 464. …

Zadaniem miasta jest umożliwienie maksymalnie wygodnego i szybkiego przemieszczania się z punktu A do punktu B, a nie przemieszczania się autem. …

Czyli co? Czyli zbiorkom, a nie szersze ulice. No właśnie, bo wg mnie nie da się poszerzać jeszcze ulic, nie da się wprowadzić więcej samochodów do centr miast, żeby nie było problemów. Można budować (i tego chce lobby kierowców) parkingi podziemne, ale ulice nie wytrzymają ruchu samochodowego do tych parkingów. W Warszawie ulice są i tak bardzo szerokie (Marszałkowska czy każda główna ulica mają po 6 pasów ruchu!). W Lublinie, żeby poszerzyć ulice należałoby burzyć kamienice. Powoli doszliśmy do ciekawego zjawiska, że stoimy pod ścianą. W Lublinie też się mówi, że problem parkingów rozwiązałaby budowa podziemnych parkingów (np. pod placem Litewskim), ale przecież bez mega korków nie dojechalibyśmy do tych parkingów.

Tak wyglądają dziś ulice w godzinach szczytu w Lublinie. To co? Burzymy domy i po pasie?

 

 

Reklamy

Patryk Jaki

Jaki ten Patryk? Bylejaki. Gówno warty.

W wywiadzie udzielonym RDC, minister Patryk Jaki przedstawia absurdalne propozycje na kampanię wyborczą na prezydenta Warszawy. Jako winnych złego stanu warszawskiego transportu i komunikacji, minister wskazuje „ideologicznych” cyklistów i pieszych.

Dla miasta, które zmaga się ze smogiem, ulice są ciągle zakorkowane, a tysiące dzieci choruje od spalin – pan Jaki proponuje więcej samochodów na ulicach. To zupełny absurd. To, że dla polityka polskiej prawicy ścieżki rowerowe czy opłaty za parkowanie to przejaw lewicowej ideologii nie dziwi.

Miasto dla samochodów, nie dla mieszkańców – taki program dla Warszawy byłby fatalny w skutkach. Tworzenie przestrzeni dla samochodów jako priorytet w działaniach dla poprawy stanu transportu nie sprzyja budowaniu miasta nowoczesnego ani bezpiecznego. Oznacza ono tragiczne skutki dla stanu zdrowia mieszkanek i mieszkańców oraz niszczenie wspólnej przestrzeni do życia dla warszawianek i warszawiaków.

Panie ministrze, zanim zacznie pan projektować własne uprzedzenia na mieszkanki i mieszkańców Warszawy, zachęcamy do zapoznania się z programami transportowymi miast takich jak Kopenhaga, Wiedeń czy Sztokholm. Może się pan jeszcze wiele nauczyć!

Ale chwila. Nawet prawica widzi, że Jaki pieprzy kocopoły – tekst w wpolityce.

atak [Jakiego] na Hannę Gronkiewicz-Waltz za to, że „tępi” ona kierowców jest całkowicie chybiony. …
Od dawna uważam, że miastem rządzi samochodowe lobby. Gdyby było inaczej już dawno zostałby ograniczony ruch w centrum, a w zamian byłyby zbudowane obwodnice i podziemne parkingi. A chodniki służyłyby do ruchu pieszych, a nie do parkowania aut. I mówię to nie tylko jako pieszy, ale również jako kierowca z bardzo długim stażem. Taki jednak, który coraz częściej świadomie rezygnuje z auta na rzecz komunikacji publicznej.

 

InterMarche w Warszawie

Fejsbuk dostarczył zabawnego obrazka. To zwykłe zdjęcie ilustrujące newsa, że powstał jakiś nowy market. I od razy widać, że to Polska. Jest bowiem nielegalnie zaparkowany samochód, rzecz jasna w samym wejściu, bo przecież Polak nie po to ma samochód, żeby jak głupi łazić po parkingu. On w drzwiach zaparkuje. Niestety dalej się nie da.

Cel każdego Polaka – podjechać pod same drzwi.

Myślenie urzędnicze w Lublinie

Bezmyślność urzędników lubelskich na przykładzie remontu fragmentu ulicy Grottgera. Postawić słupki, tak, żeby chroniły nowy chodnik (żółta część), a przejście dla pieszych i starą część ulicy można olać. Niech auta ją niszczą. Nasze – urzędnicze – myślenie kończy się tam, gdzie kończy się remont. Nie potrafimy myśleć całościowo. Tamta część chodnika, nie objęta remontem, to nie moje. niech się ktoś inny martwi.

Hotel Hilton Lublin

Piękny widok będą mieć goście hotelu Hilton by Hampton w Lublinie. To nowy obiekt niebawem ma być otworzony. Po jednej stronie ulicy hotel

A po drugiej stronie taki sympatyczny skwerek

W dupie mam co goście hotelowi będą wiedzieć z okien, nie rozumiem dlaczego miasto (aspirujące do kulturalnej stolicy wschodniej Polski) pozwala na taki syf. To skaza na wizerunku, naprawy tego syfu kosztują potem nas wszystkich. Niepojeta jest ignorancja i bezmyślność urzędników.

A dalej jest dżungla. Ale to mi się podoba. Generalnie hotel powstał w takim zapomnianym  miejscu. Niby przy dużej, centralnej ulicy, ale zbyt dużej, gdzie nikt wcześniej nic nie budował (bo hałas). Taka czarna (w zasadzie zielona) dziura. Dalej są dzielnice mieszkaniowe, wcześniej centrum. Pomiędzy tym oaza zieleni. coś pięknego. Są jakieś domki, jakieś rudery, jakaś łąka, zagajniki, dzika zieleń. Niesamowite miejsce.

 

 

I tej enklawie dzikiej zieleni wyrósł już hotel, a troszkę dalej rośnie już wielki blok. 15 pięter. Zostało jeszcze tej dżungli. Ile lat przetrwa w środku miasta?

 

Parkowanie w Lublinie. Ulica Okopowa i Chopina

Ile musi czasu minąć (może 200 lat) zanim urzędnicy postawią słupki, które raz, a skutecznie uniemożliwią parkowanie „skośne” w miejscu gdzie jest nakaz parkowania równoległego? Ile czasu jeszcze urzędnicy będą tolerować to, że kierowcy nie zostawiają miejsca pieszym na chodniku? Ile?

Ile czasu upłynie zanim ktoś pomyśli, że te auta stojące nielegalnie w miejscach nie przeznaczonych do parkowania utrudniają wyjazd z ulic podporządkowanych? Ile?

 

Koszty wypadków drogowych w Polsce

W ubiegłym roku w Polsce skutki wypadków drogowych pochłonęły 64 mld zł. Proszę zauważyć, że program „500+” kosztuje 32 mld zł. Więc gdybyśmy o połowę zredukowali w kraju liczbę wypadków, to mielibyśmy pieniądze na cały rok dla takiego programu.

Zredukować liczbę wypadków? Ale to jak to? Że trzeba będzie w mieście jeździć bezpieczniej i przepisowo 50, a nie 120?!! To lepiej podatki podnieść niż ograniczać swobody obywatelskie. Zamach na wolność! Miasta nie są po to, żeby jeździć przepisowo. Jak ktoś chce spokoju na ulicach to niech się w Bieszczady wyprowadzi (albo do Holandii).

Parkowanie po lubelsku

Na pamiątkę z paru ostatnich spacerów po mieście. Może ten syf parkingowy kiedyś zniknie i to będzie tylko złe wspomnienie ;) – taki żarcik. Ten syf to część naszej kultury i tożsamości.

Taksówki na Starym Mieście w Lublinie

Kolejna odwieczna walka z urzędnikami o lepszą przestrzeń miejską.
Tym razem nie moja (moja też), ale taka ogólnomiejska, mieszkańców, organizacji rozmaitych itp.. Problem wjazdu taksówek na ciasne Stare Miasto powraca co jakiś czas. Bo miejsca jest za mało, a taksówek za dużo.
Spożywałem w knajpie coś tam. Zacząłem robić zdjęcia. Czas zdjęć od godziny 19:38 do 20:54. Nie są to wszystkie samochody, które wjechały. Byłem w kiblu, byłem w barze zamawiać, płacić, nie wszystkie taksówki „cykłem”.

Dodam jeszcze, z taksówek korzystam, nic nie mam do nich, ale na Stare miasto nie powinny wjeżdżać. Postój jest rzut beretem. Tu wszędzie jest bardzo blisko.

 

Parkowanie w Lublinie. Parkowanie w Berlinie

Moja osobista walka z wiatrakami (z lubelskimi urzędnikami). Takie małe podsumowanie po powrocie z Berlina (bo tam się da).
Wg lubelskich urzędników w pokazanych na zdjęciach miejscach nie da się postawić słupków, bowiem będą one utrudniać przejście pieszym. Tak mi odpowiadają. Parkujące nielegalnie samochody oczywiście przejścia pieszym nie utrudniają. Niepojęte to jest dla mnie. Stąd ta galeryjka na podsumowanie mojej paroletniej wymiany zdań z urzędem. W Berlinie słupki nie utrudniają przejścia pieszym, mało tego nie utrudniają przejazdu rowerzystom – słupki stojące tuż obok ścieżek uniemożliwiają parkowanie na chodniku. Tam jest porządek, u nas musi być burdel. Dziękuję wam urzędnicy. Polski syf to wartość narodowa i wy o nią dbacie.

Ostatni list od urzędników:

W oparciu o dane przekazane przez Wydział Zarządzania Ruchem w Zarządzie Dróg i Mostów w Lublinie informujemy, że postój pojazdów na załączonym przez Pana zdjęciu odbywa się niezgodnie z oznakowaniem, gdyż w tym miejscu dopuszczony jest on na jezdni równolegle do krawędzi. W hierarchii obowiązujących norm prawnych w pierwszej kolejności obowiązują przepisy ogólne Prawa o ruchu drogowym, potem znaki, a następnie urządzenia bezpieczeństwa ruchu. Znaki pionowe i urządzenia bezpieczeństwa ruchu powinny być zatem stosowane, gdy przepisy w danym miejscu nie mają zastosowania lub trudno je jednoznacznie odnieść do konkretnej sytuacji. W przedstawionych przez Pana przykładach tak nie jest. W miejscach, w których stwierdza się poważne nieprawidłowości obowiązują elementarne przepisy. Proceder ten nie wynika więc z braku ich znajomości lecz z ignorancji i nieodpowiedzialności. Stojąc na stanowisku, że najlepszym sposobem rozwiązania tego typu problemów jest zastosowanie wygrodzeń, doprowadzilibyśmy w skali miasta do pojawienia się gąszczu słupków blokujących lub innych urządzeń bezpieczeństwa ruchu. W związku z powyższym ZDiM nie zaopiniował pozytywnie proponowanych przez Pana rozwiązań.

A tu parę zdjęć z Berlina, gdzie jak widać ani liczne słupki („gąszcz słupków”), ani też stojące „niezgodnie z oznakowaniem” samochody nie utrudniają przejścia pieszym. Samochody nie stoją, bowiem stoi ten „gąszcz słupków”. Jednak nikomu ów gąszcz życia nie utrudnia. Lubelscy urzędnicy – patrzcie, uczcie się i proszę zmieniajcie to miasto na lepsze.

Droga bez drzew

Tu, wzdłuż tej drogi rosły owocowe drzewa. Drzewa wycięto, nie posadzono nowych. Pusto i smutno się zrobiło.

Zieleń

Wspaniałe. Polska samochodowa.

FB_IMG_1496393553503