Tu się tobrze pisze

Strona główna » Posty oznaczone 'Mazowsze'

Archiwa tagu: Mazowsze

Tags

100 lat planowania Afryka architektura Argentyna Bałtyk Berlin Biała Podlaska Białoruś Białystok Biebrza Biedronka biogazownie Biłgoraj Boliwia Brazylia brzydota budżet obywatelski Bug buspasy Bułgaria Bychawa Carnaval Sztukmistrzów celebryci Chełm Chile Chiny CSK Czechy Dania Decentralizacja deforestation demografia dobra zmiana Dolny Śląsk dresiarze edukacja Egipt ekologia emerytury energia estetyka faszyści filmy Francja galerie handlowe Gardzienice Gdańsk gospodarka Grecja GreenVelo GW górnictwo głupie helikoptery historia Holandia Hrubieszów imigracja Indie Indonezja Inne Brzmienia islam Japonia Jedzenie i picie kajaki Kambodża kamienie Kanada kapitalizm kapitał społeczny kapsle Katowice Kazimierz Dolny Kielce klimat KOD Korea kościół Kraków Kraśnik ksiądz poświęcił książki Kurpie lewactwo Litwa Londyn Lubelszczyzna Lublin Lubuskie Lwów mapy Marchew marihuana Mazowsze Mazury Małopolska media minimalizm Misiewicze Morawiecki muzyka nacjonalizm Narew Natura 2000 Niemcy Noc Kultury Olsztyn ONR osobiste Ostrołęka Ostrów Maz. OZE Parki Narodowe parkowanie Paryż patriotyzm Pawłowicz Pieniny PIS PKB PKP podatki Podkarpacie Podlasie Polesie polityka Polska w budowie polskie drogi Powstanie warszawskie Poznań praca prawactwo PRL przyjazne państwo przyroda przyszłość Puszcza Biała Puszcza Białowieska Pułtusk płace Płock Razem regulacje rzek reklama religia rewolucja rodzinne rolnictwo Rosja rowery Roztocze rośliny Rumunia rzeki Rzeszów samowystarczalność seks Siedlce Skierbieszowski Park Krajobrazowy smog Sopot susza Syria Szczawnica Szczecin Szlak Jana III Sobieskiego sztuka Szwecja Szyszko Słowacja terroryzm TTIP Uber Uchodźcy UE UK Ukraina umiarkowanie Urugwaj USA Warmia Warszawa Wielkopolska Wieprz wieś Wilno Wisła woda Wrocław wykresy węgiel Węgry Włocławek zabytki Zakopane Zamość zieleń miejska ZUS Ład przestrzenny Łotwa Łódź łódzkie Śląsk śmieci świętokrzyskie źródła

444. kilometr

Wisła ma chyba 1047 km. Byliśmy na 444 kilometrze.

Reklamy

Dolina Dolnej Narwi

Obszar Natura 2000 Dolina Dolnej Narwi. Polska jest piękna w taki nieoczywisty sposób. Łatwo pokochać wysokie, skaliste Alpy, lazurowe wody wokół greckich wysp czy strome norweskie fiordy. Żeby docenić piękno zwykłych polskich łąk trzeba trochę, nie wiem, wrażliwości, albo trzeba być pierd…m. Ja raczej jestem.
W dolinie Narwi (czy Bugu) urzekają mnie te suche napiaskowe murawy, kwietne łąki z trudem rosnące na tych piaskach. Prawie pustynia, a jednak kwitną tam przepiękne jasieńce, rozchodniki, goździki, wiesiołki, dziurawce…
Urzekają mnie podmokłe łąki, które bywają zalewane na wiosnę tworząc wielkie rozlewiska. Nawet suchym latem ich zieleń wygląda jak po fotoshopie. Urzeka mnie tam klangor żurawi – to piękne głosy, szczególnie głośne, donośne w ciszy łąk.
Nie mogę przejść obojętnie obok licznych tam wiekowych dębów. Niektóre rosną samotnie wśród pól, inne gdzieś w zaroślach na rzeką, czasem wśród pospolitych sosnowych lasów, ale są też całe zagajniki dębowe, gdzie można na raz zobaczyć kilkadziesiąt drzew. Sosen też nie należy lekceważyć. Oczywiście w plantacjach gospodarczych (nasze lasy) rzadko coś się da wypatrzyć, ale czasem też są piękne okazy tego naszego najliczniejszego drzewa. Sosny są wdzięczne, piękne i bardzo kobiece.
Koło Różana jest miejsce, gdzie Narew zakręca o 360 stopni i wraca tam skąd tu przypłynęła, by po około 200 metrach znów zawrócić i znów płynąć tam, gdzie powinna – do Wisły. Zakola te otaczają spore łąki, miejscami podmokłe, miejscami bardzo suche, wręcz pustynne piaski, a wszystko to pośród narwiańskich starorzeczy. Jedne to takie śródlądowe jeziorka z lustrem wody. Inne zarastają osoką aloesową i swą zielenią wręcz drażnią oczy.
Moje zdjęcia są słabe, ani nie mam dobrego aparatu, ani nie fotografuję w najlepszych momentach (światło poranka itp.), ale nie umiem tego nie „pstrykać”. Jakoś nie mogę tak przejść, przejechać, nie stanąć na chwilę, nie zrobić zdjęć, które potem przeglądam. Przeglądam, wspominam i wrzucam tu, co nie ukrywam sprawia mi przyjemność – to taka namiastka powrotu w te miejsca, do tych pospolitych krajobrazów, które trochę niedoceniane przegrywają w walce o ludzkie umysły i serca. Dla mnie są piękne. nic nie poradzę, że wolę je od alpejskich szczytów :)

A dorzucam jeszcze screena z tego zakola Narwi.

Ciechanów

Nigdy nie przypuszczałem, że przyjdzie mi zwiedzać Ciechanów. Te wszystkie miasta Mazowsza, te Wyszkowy, Płoński, Sochaczewy są tak pozbawione cech charakterystycznych, że nie ma po co tam jeździć. Wszystkie są w swojej bylejakości takie same. Podobnie uważałem jest z Ciechanowem, którego znałem już wcześniej, parę razy przejeżdżając tam i wspominałem jako coś, co powinno się szybko zapomnieć. Niemniej tym razem byłem pozytywnie zaskoczony. Miasto nie stało się raptem super ładne, nie wybudowano nowych ładnych budynków, ale widać, że władze starają się, żeby je zmienić i wg mnie to wychodzi. Powstał sympatyczny deptak (parę sympatycznych kamieniczek jest), wyremontowano rynek, powstało ciekawe muzeum na zamku, są kwiaty, sporo ławek, strefa płatnego parkowania. W porównaniu z  niektórymi innymi miastami regionu jest pozytywna zmiana. Pamiętam też tę ulicę – obecny deptak – sprzed lat, zmiana ogromna.
Są jakieś rzeczy, które martwią. Np w nowoczesnym gmachu muzeum najwyraźniej ciekną okna (przetarg publiczny – najtańszy wygrał?), bo stoją wiadra do łapania wody. Np. kierowcy nie szanują zabytku i podjeżdżają pod sam zamek (50 m. obok jest parking). Np. miejscami zabudowa to typowo mazowiecka nędza (budy, budki itp). Ale widać zmiany i ja wyjeżdżam z pozytywnymi wrażeniami. Mogę Ciechanów porównać z Siedlcami, gdzie widać syf, chaos w parkowaniu, wszędzie samochody, jakiś brud, zero deptaków, stref dla pieszych. W Ciechanowie jest dużo, dużo lepiej.

 

Po Ciechanowie zajrzeliśmy do Opinogóry. Sympatycznie tam

 

Bar w Ostrowi Maz.

Bardzo lubię ten wietnamski bar (bez ironii). Natomiast jego położenie i otoczenie bym zaorał, wyrównał walcem i zbudował od nowa. Wszystko. Architekta, który tą przestrzeń stworzył edukowałbym ponownie od szkoły podstawowej włącznie.

bar_ostrow

Brzóze

Wielka żwirownia tuż przy rzece Narew. W nieeksploatowanej części wyrobiska zrobiły się fajne jeziora. Zawiła linia brzegowa, liczne zatoki, zatoczki, piaszczyste skarpy, liczne kąpieliska, miejsca na biwak itp. Ciekawe miejsce. Kiedyś czytałem, że projektowano tam obszar Natura 2000. Wszystko pięknie, tylko jedno pytanie – dlaczego tam tyle śmieci? Co sprawia, że ludzie jadąc nad wodę muszą tam tak śmiecić. To jest część tej naszej wielkiej tradycji, nasze dziedzictwo, które tak bronimy przed islamskimi przybyszami?

Nietoperek

Tymczasem my dziś wyłowiliśmy przemoczonego, wymęczonego nietoperza, który nie dawał rady wylecieć z wody. postawiliśmy go w garażu, żeby wysechł, jak troszkę wydobrzał to sobie po nietoperzemu zwisł głową w dół, a potem odleciał. nasza malutka cegiełka w ratowanie polskiej przyrody.

Kolory wakacji

Czuję się trochę winny, że mnie nie ma pod Sejmem, ale nie da się wszędzie być. Siedzimy na wsi i podziwiamy łąki. Polskie łąki, jeszcze nie zawłaszczone przez pis.

Plac Europejski, Plac Powstańców Warszawy, bulwary nad Wisłą itp.

Wizyta w mojej Warszawie bardzo miła. Pomijając burzę, którą nas miasto przywitało, zmoczyło i wywiało to dużo fajnych zmian.
/ Plac Europejski za babci kamienicą – nowe miejsce i naprawdę rewelacyjne, piękna zieleń, rozmaite fontanny, ciekawe gatunki drzew (m.in. robinie z południa). Dobra, bardzo dobra przestrzeń.
/ Świętokrzyska. Po niedawnym remoncie, gdy wywalono zieleń i postawiono donice na betonie ulica doczekała się kolejnych zmian – sadzą drzewa. Te w donicach widać umierają. Teraz widać (po nowych nasadzeniach) jak marny to był pomysł ta ulica bez drzew. Miejmy nadzieję, że nowe będą rosły
/ Plac Powstańców Warszawy – kolejna przeróbka niedawnego remontu. Remont polegał na „zagranitowaniu” placu i postawienia paru donic z zielenią. Plac rozkopano i założono zieleńce. Piękne kwietne rabaty. Bez nudnej strzyżonej trawy!
/ To samo na placu Grzybowskim. Tu co prawda kwietniki nie są nowe, bo były od razu po remoncie, ale widać, że to wszystko żyje. Trawy, dziewanny, kwiaty… Próżna po remoncie fajna.
/ Bulwary nadwiślańskie. Może trochę za mało zieleni, ale ogólnie bardzo udany remont. Mini plaże tam gdzie był beton umocnień brzegowych. Nowe place, zieleńce, drzewa. Podobało mi się. Wizualizacje były jakieś drętwe, wyszło bardzo dobrze. Fajny budynek muzeum sztuki współczesnej. Choć to jakaś prowizoryczna budowla wg mnie pasuje tam doskonale.
/ Łąki kwietne. Przy Marszałkowskiej oraz na Pradze przy Teatrze Powszechnym.

 

Murawy szczotlichowe

Piaski, a na jałowych piaskach kwitnie życie. Murawy szczotlichowe. Taki mały niedoceniany cud natury. Piękne zbiorowiska roślinne. Jasieńce, goździki, wiesiołki… Traktowane jako nieużytki są niszczone np zabudową letniskową (potem nowi właściciele z uporem robią trawniki), są zalesiane, powstają na nich kopalnie piasku itp.
A do tego rzeka i las i wakacje i rowery itp :)

Rzeka Świder

Szymon Hołownia na fejsbuku:

Plaża nad Świdrem po weekendzie. Kartony do siedzenia pod szlachetne siedzenia, tacki, butelki po piwku, rozpałki do grilla, kartony po napojach, wszystko czego biwakujące tu prostactwo potrzebowało, by przyjemnie spędzić wieczór na świeżym powietrzu. Najlepsze jednak ukrywa się na pobliskiej ścieżce, gdzie wspomniane brudasy urządziły sobie kibel (oszczędzę Państwu fotograficznych zbliżeń, niech wyobraźnię obudzą chusteczki, którymi – co za troska o higienę – nie omieszkali podetrzeć sobie organów, z którymi na ten czas zamienili sobie głowy). Strzelanie „dwójeczek” w przyrodzie to chyba jakiś nowy trend tej wiosny, bo nadświderskich gównianych miejscówek (najczęściej – na środku drogi, po co pchać subtelny tyłeczek w krzaki gdzie borelioza i pokrzywy), mogę wskazać od ręki z pięć (co ważne – w ekskrementy zawsze wetknięta jest zbrukanobiała chusteczka).

Rezerwat przyrody, jedno z najpiękniejszych miejsc na Mazowszu i syf, kloaka, wysypisko, kibel. Tego nie robią z Polski żadni przyjezdni, dybiący na nasze subtelne wartości. To my sami na nie robimy to, co zrobili w ten weekend ci mili państwo, na 99. proc rdzenni i dumni synowie tej ziemi.

We wrześniu ubiegłego roku czciłem czynem moje urodziny, sprzątając tę okolicę razem z setkami Otwocczan, Józefowian a nawet Płocczan. W tym roku też zamierzam to zrobić. Ale gdy patrzę, jak odkąd zrobiło się cieplej, każda plaża nad Świdrem każdego wieczora (a zwłaszcza w weekendy) zarasta g…nem (organicznym i nieorganicznym) – trafia mnie szlag.

Przez ostatnie trzy miesiące odkrywałem zakopane w lesie stare rowery i telewizory, wywożoną pod osłoną nocy starą trawę (tylko po jaką cholerę w niebieskich foliowych workach), co chwila spotykam tu odprawiającą swe tarło młodzież z piwkiem albo samotnych filozofów, którzy z małpką czystej kontemplują nurt, by – na skutek doznanych refleksji – piznąć ją w krzaki i na powrót zanurzyć się w dramacie egzystencji…

Zastanawiam się, czy jest coś, co mógłbym z tym zrobić. Przychodzą mi do głowy cztery rzeczy. Primo: powtórzyć sprzątanie po tych syfiarzach. Zrobi się. …

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Świder spływałem w 2012 roku. Faktycznie to było straszne. Wyższość chrześcijańskiej kultury europejskiej białego człowieka w dwóch obrazkach. Tu jest Polska.

I takich lepszych zdjęć parę

Pocztówka z Ostrowi Mazowieckiej

Są miejsca trochę lepsze od tych na zdjęciach (jedno ze zdjęć przedstawia najlepszą, spójną część miasta), ale nie ma co ukrywać tak wyglądają główne punkty w mieście. Klepiska, dzikie parkingi w błocie, blaszane garaże… Do Ostrowi można przywozić wycieczki studentów i uczyć ich na tym przykładzie ja nie powinno się tworzyć miast. Nieprzyjazne, brzydkie przestrzenie, wszystko podporządkowane samochodom (mimo, że miasto nieduże to są korki i brak miejsc do parkowania), zero deptaków, parków, trawniki zamienione w błotne parkingi. Urbanistyczny i estetyczny koszmar.

Przez Puszczę Białą

To jest garść zdjęć z drogi przez Puszczę Białą z Broku do Brańszczyka. Głównie stare domy. Niestety jest tam tylko parę przykładów jak starą chałupę można zamienić w przyjemny, ładny i funkcjonalny dom. Większość z drewnianych domów od czasu naszej poprzedniej wizyty podupadła. Gorzej, że nowe budynki są znacznie brzydsze od tych starych. Niektóre typowe gargamele do wyburzenia.
Nie podoba mi się też to budowanie w środku pól, z dala od wsi. Zabudowuje się polany śródleśne, łąki, pola. Dawne ładne krajobrazy są dziś upstrzone brzydkimi domami. Z reguły te nowsze domy nie mają ładniej roślinności, nie ma starych drew, krzewów, ogródków kwiatowych, parę tui i to wszystko. Jest jakaś ogromna nędza w tym krajobrazie tworzonym przez współczesnych mieszkańców. Jałowość. Jakieś niewyobrażalne prymitywne ubóstwo estetyczne.