Tu się tobrze pisze

Strona główna » Posty oznaczone 'gospodarka'

Archiwa tagu: gospodarka

Tags

100 lat planowania antysemityzm architektura Argentyna Berlin Biała Podlaska Białoruś Białystok Biebrza Biedronka biogazownie Biłgoraj Boliwia Brazylia brzydota budżet obywatelski Bug buspasy Bułgaria Bychawa Carnaval Sztukmistrzów celebryci chamstwo Chełm Chile Chiny CSK Czechy Dania Decentralizacja deforestation demografia dobra zmiana Dolny Śląsk dresiarze drzewa edukacja Egipt ekologia emerytury energia estetyka faszyści filmy Francja galerie handlowe Gardzienice Gdańsk gospodarka Grecja GreenVelo GW górnictwo głupie helikoptery historia Holandia Hrubieszów imigracja Indie Indonezja Inne Brzmienia islam Japonia Jedzenie i picie kajaki Kambodża kamienie Kanada kapitalizm kapitał społeczny kapsle Katowice Kazimierz Dolny Kielce klimat KOD Korea kościół Kraków Kraśnik ksiądz poświęcił książki Kurpie lewactwo Litwa Londyn Lubelszczyzna Lublin Lubuskie Lwów Macierewicz mapy Marchew marihuana Mazowsze Mazury Małopolska media minimalizm Misiewicze Morawiecki muzyka myśliwi nacjonalizm Narew Natura 2000 Niemcy Noc Kultury Obłęd narodu polskiego Olsztyn ONR osobiste Ostrołęka Ostrów Maz. OZE Parki Narodowe parkowanie Paryż patriotyzm Pawłowicz Pieniny PIS PKB PKP podatki Podkarpacie Podlasie Polesie polityka Polska w budowie polskie drogi Powstanie warszawskie Poznań praca prawactwo PRL przyjazne państwo przyroda przyszłość Puszcza Biała Puszcza Białowieska Pułtusk płace Płock rasizm Razem regulacje rzek reklama religia rewolucja rodzinne rolnictwo Rosja rowery Roztocze rośliny Rumunia rzeki Rzeszów samowystarczalność seks Siedlce Skierbieszowski Park Krajobrazowy smog Sopot susza Syria Szczawnica Szczecin Szlak Jana III Sobieskiego sztuka Szwecja Szyszko Słowacja terroryzm TTIP Uber Uchodźcy UE UK Ukraina umiarkowanie Urugwaj USA Warmia Warszawa Wielkopolska Wieprz wieś Wilno Wisła woda Wrocław wykresy wypadki drogowe węgiel Węgry Włocławek zabytki Zakopane Zamość zieleń miejska ZUS Ład przestrzenny Łotwa Łódź łódzkie Śląsk śmieci świętokrzyskie źródła
Reklamy

Zadłużenie Polski

Ciekawe to:

Rząd nie podawał dotąd, ile wynosi jego prawdziwe zadłużenie. Zobowiązania wobec emerytów w ogóle pomijano w statystykach, dzięki czemu dług nie przekraczał biliona złotych. Teraz karty zostały odkryte. Zadłużenie jest sześciokrotnie większe!

Oficjalnie sektor finansów publicznych ma 962 mld zł długu. To jednak tylko część prawdy. I to niewielka. …

na koniec 2015 roku wartość tych uprawnień wyniosła 4,96 bln zł! To aż trzykrotność rocznej pracy polskiej gospodarki, a dokładnie 276 proc. PKB. Innymi słowy, cała gospodarka musiałaby wpłacać do budżetu wszystko, co zarobi przez trzy lata, żeby zebrać pieniądze na kapitał dla emerytów.

Reklamy

Budżet EU

Z pap-u grafika

Świat bez biedy i bezrobocia jest możliwy

Zaciekawiło mnie to:

Może istnieć świat bez bezrobocia, biedy i globalnego ocieplenia. Wystarczy zbudować nowy porządek ekonomiczny, oparty głównie na socjalnym biznesie – przekonuje Muhammad Yunus, laureat pokojowej Nagrody Nobla z 2006 roku. … potrzebne jest przewartościowanie w sercu ekonomicznego systemu: umieszczenie tam Realnej Osoby …

Po pierwsze – i chyba najważniejsze – musi pojawić się wielka fala socjalnych biznesów. Czyli przedsiębiorstw, dla których wyłącznym celem działania nie jest osiągnięcie zysków, tylko zrealizowanie ważnych celów społecznych i zaspokojenie ludzkich potrzeb, ale w pewnych sztywnych ramach – na przykład z pełnym poszanowaniem środowiska naturalnego. Innym potrzebnym trendem jest dalszy dynamiczny rozwój technologii. A trzecim: pojawienie się pokoleń nie nastawionych na konsumpcjonizm, a na realizowanie marzeń i pasji, myślących o naprawianiu świata.

I tu zakończę, bo niedawno wróciłem z piwa na mieście, idąc koło politechniki, gdzie na każdym skrawku ziemi (chodnik, trawnik itp.) parkuje umowny passat. Bowiem pierwszą rzeczą, którą student kupuje to samochód, drugą klamoty do zwiększenia mocy, a trzecią to to pierdzący wydech, żeby było słuchać jak jedzie. A wszystko po to, żeby podjechać 500 metrów do kebaba, żeby żreć.
Może gdzieś na świecie powstanie taki świat. W Polsce się nie da, bo się nie da.

 

More religious countries tend to be less innovative

Im kraj bardziej religijny tym mniej innowacyjny. źródło: The Economist.
ps. Widzę oczami wyobraźni komentarz w wpolityce – kolejny wściekły atak lewactwa na kościół sfałszowanymi danymi. Pominęli innowacyjne kropidła wymyślone w Polsce.

Awarii największego na świecie pieca można było uniknąć. KGHM straci kilkaset mln zł

Ciekawa taka historia z KGHM. Pisowskie zarządzanie największą polską firmą KGHM – popełnić błędy i winę zwalić na poprzednią ekipę.

Gdy KGHM uruchamiał największy na świecie piec zawiesinowy, inwestycję wychwalał nie tylko prezes spółki, ale także prezydent Andrzej Duda. Ten pierwszy zmienił zdanie o 180 stopni.

– To kolejny przełom dla huty, dla Głogowa, dla KGHM, dla Polski. Instalacja, jakiej drugiej w świecie nie ma – mówił przed rokiem podczas otwarcia inwestycji Andrzej Duda. Wtórował mu prezes KGHM Polska Miedź Radosław Domagalski-Łabędzki. – Modernizacja huty stawia polską metalurgię w czołówce światowego hutnictwa. Jest największą inwestycją w przemyśle po 1989 r., a jej możliwości produkcyjne nie mają sobie równych. Skala innowacyjności jest rzadko spotykana – chwalił przedsięwzięcie. Wkrótce jednak zmienił zdanie. W grudniu 2017 r., dwa miesiące po wypadku z kotłem przy nowym piecu, wyznał DGP, że inwestycja była… pomyłką. …

Domagalski-Łabędzki dawał do zrozumienia, że to wina poprzedniego kierownictwa, stąd m.in. dymisje w kierownictwie huty.

A przyczyną najpewniej były błędy eksploatacyjne:

A awarii można było uniknąć, gdyby nie parcie na jak największą produkcję przy wysokich cenach miedzi.

Radosław Domagalski-Łabędzki, prawnik z Łodzi, rocznik 1978. Wybitny znawca metalurgii ;). Zdążył być już wiceministrem w rządzie Szydło.
Człowiek Morawieckiego.
Wyborcza napisała, że „Nowy prezes KGHM usuwa z władz działaczy PiS”. W tekście „brakuje informacji o tym kto pojawi się w miejsce zwolnionych działaczy. Fachowcy? Inni działacze?”
Jak to kto? Ludzie Morawieckiego.
Komentarz jak zwykle najlepszy:

straszne jest to, ze znów ktoś się będzie musiał nagłówkować, gdzie te pisowskie miernoty upchnąć….

Biopaliwa złe. Ropa od ruskich dobra

Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej ostrzegają, że biopaliwa mogą być następną po wiatrakach ofiarą złego prawa. Sejm pracuje bowiem nad ustawą, która – wbrew unijnej dyrektywie – doprowadzi do zmniejszenia ich zużycia. Straty polskich firm mogą przy tym sięgnąć setek milionów złotych.

A to nie wszystko. Efektem nowego prawa będzie też zwiększenie zależności od importu ropy naftowej oraz ukarane zostaną te polskie przedsiębiorstwa, które zainwestowały miliony w produkcję biopaliw i biokomponentów. całość

Rolnicy się „ucieszą”. Rzepak stanieje, będzie mniejsze zapotrzebowanie na niego, mniej zarobią. Ten cały PiS to nie jest rosyjska agentura?

 

Wzrost PKB Polski

Zakładając, że w czasie kryzysu w Europie, gdzie oni mieli spadki wzrostu, a my jakiś lekki plus, to teraz przy ich wzrostach my powinniśmy mieć jakieś +8 czy +9. Tak na oko.
Ekonomista mówi podobnie. Ale to jest łże ekonomista z PO.

Nowe technologie – co zamiast pracy?

Od wieków ludzie na całym świecie są zanurzeni w paradygmacie pracy, jako czynności „sensotwórczej”, wokół której zbudowane jest całe życie człowieka. Tymczasem większość z nas nie wykonuje pracy swoich marzeń – pracujemy zazwyczaj nie z pasji, lecz po to, by mieć za co żyć. Czy rozwój automatyzacji oraz prac nad sztuczną inteligencją, które doprowadzą do zlikwidowania wielu zawodów, powinniśmy więc traktować jako groźbę, czy może jednak nadzieję? całość

Przeczytałem całe, ale oczywiście odpowiedzi na postawione pytania nie dostałem. Takie tam luźne pitu, pitu.

Ale zastanowił mnie za to początek tego tekstu: Od wieków ludzie na całym świecie są zanurzeni w paradygmacie pracy, jako czynności „sensotwórczej”, wokół której zbudowane jest całe życie człowieka. No właśnie. Pracujemy, nasze życie to w ciągła praca. Jedno z pierwszych pytań, gdy poznajemy nowych ludzi brzmi, gdzie pracujesz. Tymczasem jak tam napisano, 99% ludzi nie lubi swojej pracy i pracuje tylko dlatego, że potrzebuje pieniędzy.
Na żywność, którą mogą sami wyhodować. Przetworzona żywność nie dość, że jest niezdrowa, to jest przepłacona, bo gro kosztów stanowi znak towarowy, marketing, pensje prezesów, koszty transportu (bo jest ciągle wożona z fabryki koło domu do magazynów centralnych w drugiej części kraju, by potem wrócić do naszego sklepu) .
Na domy, które mogą sami zbudować. Uproszczenie, ale tak jest. Zyski deweloperów. Coraz droższa wykończeniówka (marmury ściągane z Brazylii…)
Na ogrzewanie tych domów, podczas gdy energia z surowców wokół jest wyrzucana (skoszoną trawę i ludzkie odchody można przerobić na gaz do ogrzewania).
Na samochód i paliwo, które służa, żeby dojeżdżać do … pracy.
Na wakacje od tej pracy, bo zamiast mieć wolne na co dzień, to tyrają i muszą odreagować w sierpniu np. w Grecji podczas, gdy w Polsce trwa wtedy piękne lato.
‚Sensotwórczość’ tej pracy jest problematyczna.
Praca nas zabija. Dosłownie i w przenośni. Praca zabiera nam radość życia (wrzucacie na fejsa fotki z roboty czy z wakacji?), najgorsze, że zabiera nam czas. Jedyny nasz w pełni nieodnawialny zasób.

Nie z naszego bezcennego czasu nas praca ograbia. Praca jest nie tylko szkodliwa dla jednostek, ale dla całego ekosystemu naszej planety.

Co daje praca? Powiemy oczywiście postęp i teoretycznie łatwiejsze życie. Wspaniałe maszyny budują za nas autostrady. Nie musimy dźwigać ciężkiego żelastwa na budowy biurowców. Maszyny wyręczają nas w produkcji żywności. Internet pozwala na szybką komunikację. Itp.
Nikt nie pyta tylko po co nam te biurowce, czemu zamiast się spotkać i pogadać używamy internetu, po co nam szybsze, szersze obwodnice do dojazdu do pracy, po co przetworzona żywność z odległych fabryk, podczas gdy w ogródku rośnie tylko trawa (którą o zgrozo co tydzień ścinamy kosiarką na paliwa kopalne, zamiast dać ją kozie).

Praca w gruncie rzeczy jest wysoce szkodliwa. Kult pracy i ta jej „sensotwórczość” doprowadziła do stanu, że mamy nadprodukcję wszystkiego, a nasze potrzeby są sztucznie generowane przez działy marketingu.

Konsekwencje pracy to zanieczyszczenie powietrza, wód, gleby i ich jałowienie. Zmiany klimatu. Rosnące góry śmieci. Kończące się surowce. Wymieranie zwierząt, znikanie całych ekosystemów.
Pytanie, czy gdyby ludzie nie utworzyli konsumpcyjnej cywilizacji pracy czy nie wkraczaliby na nowe, dziewicze terytoria. Pewnie tak, ale przyjmijmy, że człowiek żyje ekstensywnie z pracy rąk, lokalnie, a nie globalnie, a nie z pracy dla rozwoju cywilizacji konsumpcyjnej, to na pewno nasza działalność nie byłaby tak szkodliwa.
Co z tego, że praca daje nam lżejsze życie, wakacje, piękne lśniące biurowce jak to wszystko prowadzi do zagłady gatunku homo sapiens.

Praca wcale nie jest „sensotwórcza”. Praca, taką jaką znamy z codzienności, jest szkodliwa i zabójcza. Nie prowadzi do niczego innego jak do naszej zagłady.

Ostatnio z kolegą rozmawiałem o tym, że wg mnie wprowadzenie dochodu gwarantowanego jest koniecznością. Ludzie mniej by pracowali czyli wyrządzali mniej szkód na planecie. On się pyta, ale skąd brać na to pieniądze? Przecież ktoś musi pracować, muszą być podatki itp. W zasadzie logiczne, ale i nielogiczne. Jeśli przyjąć, że praca jest szkodliwa to rządom powinno zależeć na tym, żeby mniej ludzi pracowało. Oczywiście dochód podstawowy nie spowoduje, że jego beneficjenci przestaną oni konsumować. Będą kupować zbyteczne smartfony, zamiast dbać o przydomowy ogródek, będą oglądać telewizję. Kupią więc co rok coraz większy telewizor, dekoder, dadzą zbędną pracę ludziom, którzy wytwarzają tzw. kontent – wszelkie udawane gówno typu ‚wyspa przetrwania’ czy inne całkowicie zbyteczne programy. Ale od czegoś trzeba zacząć. Ktoś musi to wreszcie zacząć.

Potem można myśleć, jak przestawić gospodarkę opartą na ciągłym wzroście i konsumpcji na coś innego. Gorzej, tak myślę będzie, że nie będziemy mieć czasu na to ‚myśleć’. Że zmiany klimatu pociągną za sobą zbyt masowe i szybkie problemy bez czasu na dostosowanie. Np. ludność świata co roku powiększa się o 80 mln. Ludność samej Nigerii (jednego z najgorszych krajów do życia) w ciągu 6 lat powiększyła się o … 39 mln. Czy Europa jest gotowa na taką falę migracji? Nie łudźmy się, że oni tam zostaną. Co gorsza żyjemy w kulturze konsumpcyjnej. Ci wszyscy Nigeryjczycy chcą żyć jak my – mieć samochody, klimatyzację, telewizję, duże, wygodne mieszkania, importowane jedzenie i pracę, żeby na to zarobić. Podaż nakręci popyt, być może pracy będzie więcej, ale przypominam – praca jest wysoce szkodliwa. I tak kółko się zamyka.

 

Zachód się bogaci, wschód zostaje w tyle

Na BiQData tabelki rozwoju Polski. Najciekawsze są wzrosty PKB, a nie jego wartość. I oto Lublin zostaje w tyle na tle miast ściany wschodniej. Jeśli takie będzie tempo rozwoju Rzeszowa czy Białegostoku to przegonią one Lublin w PKB na mieszkańca. Póki co Lublin wyżej. Ale to kwestia czasu.

Lublin – 1,41%

Rzeszów – 6,85%

Białystok – 3,07%

Olsztyn – 3,30%

Niezwykle smutne wyliczenia Standard & Poor’s na temat polskiej gospodarki

Gazeta.pl publikuje:

Polska gospodarka w dłuższym terminie będzie rosnąć znacznie wolniej niż dziś – zakłada agencja ratingowa Standard & Poor’s. Tak zwane potencjalne tempo wzrostu dla nas to mniej niż 2 procent rocznie…. Jeśli Polska faktycznie za kilka lat zacznie rosnąć w tempie wolniejszym niż 2 procent, to główny negatywny skutek będzie taki, że nie dogonimy Zachodu w poziomie zamożności. Albo może kiedyś tam dogonimy, ale na pewno nie stanie się to szybko. Jeśli Niemcy będą rosnąć średnio o 1 procent (tak to mniej więcej u nich wygląda), a my będziemy rosnąć nie o 4, ale tylko o 2 procent, to niestety proces doganiania rozłoży się na jeszcze wiele pokoleń.

Dodają oby się mylili.

To ja trochę odwrotnie napiszę. Oby się nie mylili. Szybkie wzbogacenie polskiego społeczeństwa to niestety:
– więcej nowobogackich domów pod miastem, w kartoflisku, z rzędem tui i pretensjami zbudujcie mi wylotówki z miast szerokie jak ocean, bo muszę do pracy dojechać
– więcej korków, bo więcej samochodów, studenci też kupią po dwa
– więcej wielkich SUVów na ulicach. Każda pańcia z dress-codem już nie będzie metrem jeździć
– więcej zdewastowanych trawników miejskich, bo te auta przecież będą musiały zaparkować w centrum
– więcej wszelkich quadów, terenówek w polskich lasach, nad rzekami, więcej zdewastowanych terenów zielonych itp
– więcej domów letniskowych na Mazurach, więcej zawłaszczonych jezior, płotów itp

Niestety polskie społeczeństwo jak się bogaci to w głupi sposób.

 

 

Dziura budżetowa

Ale jak to? Przecież jest nadwyżka. Kolejny przykład, że trzeba koniecznie repolonizować media. Jak będą wszystkie pod rządowym butem, to nie będzie pisania takich rzeczy. Nie będzie informacji to i problemu nie będzie. Proste.

budżet polski morawiecki

Mnie bawi :)

Morawiecki_51MLD

Polskie firmy kosmetyczne

Tekst Polityki z 2000 roku o fenomenie polskich firm kosmetycznych. Kończy się smutno, że zachodnie koncerny je wykupią, ale zostaną marki na pocieszenie.
Pretekstem do szukania info o tym było to, że żona po raz pierwszy zauważyła na kremie Soraya, że to produkuje jakaś zagranicznie brzmiąca firma. Soraya od 200 roku jest w rękach Szwedów. 17 lat nam zajęło zorientowanie się, że to nie polska firma, choć była hehe.

Ze statystyk, które bacznie obserwuje Soraya, wynika, że rocznie znika z rynku około 20 proc. tradycyjnych drogerii. Jak tak dalej pójdzie, za pięć lat już ich nie będzie. Ich miejsce w Polsce zajmuje niemiecka sieć Rossmann, która wkrótce otworzy już 500 drogerię. …

Im szybciej krajowe drogerie znikają z polskiego rynku, tym twardsze warunki stawiają sieci. Marże i różne inne opłaty za samą możliwość sprzedaży za ich pośrednictwem rosną z roku na rok