Tu się tobrze pisze

Strona główna » Polska wita » Parę polskich filmów

Parę polskich filmów

Obejrzało się wczoraj kolejny polski film (literka Ł). Czas dodać do go starszej notatki ostrzegawczej (nie idźcie tą drogą ;))

1/ Sponsoring – Nawet ostre sceny z gołymi laskami nie spowodowały, że przestawałem czuć niesmak czy nawet złość, gdy to ogładałem. Pretensjonalnie pokazana przemiana bohaterki (Binoche), która wyrażała się tym, że pokazywano ją w zbyt długich ujęciach jak się bezmyślnie gapi w niebo, kaleczy nożem w kuchni albo nie może zamknąć lodówki i trzaska drzwiami, trzska drzwiami, trzaska drzwiami…. Generalnie scen w kuchni jest bardzo dużo. Parzenie kawy, mieszanie zupy, otwieranie jakichś ślimaków morskich, mycie garnków. Wszystko jest i wszystkiego za dużo. Film miał parę niezłych scen, tematyka nie najgorsza, ale wszystko to na półgodzinny filmik. Za długie, za bardzo męczące. Następny film reżyserki na pewno będzie o gotowaniu.

2/ Tulipany – czytałem recenzję tego filmu i recenzja jest o niebo ciekawsza – wciąga, intryguje, zapowiada ciekawą historię. Film rujnuje wszystko. Powinno sie poprzestać na recenzji. Co ważne w filmie są gołe cycki, ale to też kompletnie nie rekompensuje straconego czasu. Sceny łóżkowe zresztą nijak się nie mają do filmu, są zbędne, a ponieważ film nie ma większego sensu, można by od razu radzić reżyserowi, żeby nakręcił film tylko o cyckach.
Dodatkową wadą filmu jest to, że połowa scen jest niedoświetlona, nic nie widać – o takie bohomazy jak na zdjęciu poniżej

3/ Wygrany – nawet Gajos nie ratuje tego filmu. Nie wiem co więcej napisać o tym filmie, bo zapomniałem o czym był jakieś 15 minut po wyłączeniu komputera. W filmie są gołe cycki (to w końcu polski film), ale dziś już nawet nie pamiętam czy fajne :(

4/ Bitwa Warszawska 1920 – bardzo dobry film, bo sprawił, że następnego dnia po obejrzeniu zasiadłem sobie do wikipedii i pocztałem o tych jakże ciekawych wydarzeniach. To naprawdę znakomity i piękny epizod w naszej historii i wart jest czegoś lepszego niż ten film reklamujący Nataszę Urbańską.

5/ Prosta historia o miłości – są cycki, jest seks, jest walenie konia, ale to też nie gwarantuje sukcesu. Nie wiem czemu jak w polskim filmie ktoś wyraża emocje to musi nienaturalnie drzeć mordę, rozbijać telefon, rzucać nim o podłogę, albo coś rozwalać, demolować. Owszem widuję sporo zdewastowanych miejsc, ale wątpię, że wynikają one z przemian psychologicznych bohaterów czy jakichś emocjonalnych uniesień. Raczej są one wynikiem tego, że dresiarze się najebali i mają ochotę coś rozpierdolić, bezrefleksyjnie, tak po prostu.
Poniżej na zdjęciu to nie jest kibol jadący na mecz. To człowiek, który coś przeżywa, wyraża swoje emocje.

6/ Pokłosie – nonsens za nonsensem
. Sturh nie mógł sam zawieść macew na swoje pole, bo są za ciężkie. A nawet jeśli je tam zawiózł to wożąc musiał był przygnieść zboże. Jak on je tam zwiózł nie niszcząc zboża to sam nie wiem.
. Nikt, a szczególnie chłopi nie budują domów na podmokłym terenie. Szukanie kości Żydow w fundamentach domu, gdzie wody gruntowe są zaraz pod ziemią to debilizm. Dawniej nie było lodówek, zimą ludzie zyli dzieki np. kartoflom trzymanym w ziemiankach. W warunkach pozakazanych w filmie, nikt nie przeżyłby żadnej zimy.
. Stuhr nie mógł sam nauczyć się Jidisz.
. Stuhr nie mógł odcztywać z macew nazwisk Żydów pomordowanych przez wieśniaków, bo zostali pochowani pod ich domem (tym z wodami gruntowymi pod podłogą). Nikt im macew nie postawił. Żydzi ci byli zamorodowani w wojnę. Wtedy się raczej kirkuty niszczyło niż stawiało ozdobne macewy.
. Kombajnu nie zamawia sie na świt. Zboża nie ścina się rano, bo wtedy jest rosa. Stuhr nie mógł zamówić kombajnu na świt.
. Dziś wieś wygląda znacznie lepiej. Mało ludzi mieszka w takich skromnych domkach. Autor filmu nie widział polskiej wsi chyba, gdzie stoją wielkie murowane domy.
. Sceny w lesie, gdzie niby duchy ścigają brata Sturha są bez sensu i głupie.

Cały film jest słaby, choć porusza ważne tematy. Powinno się tą historię nakręcić od nowa z lepszym scenariuszem.

7/ Samotność w sieci – czyli samotoność cycków Cieleckiej. Chyrze odwołano samolot czy coś i nie mógł przybyć na randkę do Paryża. Dlatego Cielecka samotnie w pokoju pokazuje do kamery cycki szlochając gdzie mój luby? A gdyby tylko Chyra miał internet i laptopa to mógłby jej napisać, że samolot, że canceled itp. Ale rzecz dzieje się w XIV wieku i jeszcze o elektronice nie słyszano.

8/ Fenomen – w opisie napisali: to nieprzyzwoicie śmieszna komedia, pełna zaskakujących zwrotów akcji… Szkoda, że autor nie obejrzał filmu :) A ja widziałem. Piłem sobie piwo i oglądałem Płock, bowiem w Płocku ten film nakręcono. To piękne miasto, dlatego sugeruję po prostu tam pojechać zamiast oglądać ten szajs. Sporo scen kręcono na Wiśle. O Wiśle polecam znacznie lepszy film Wszystko płynie.

9/ Wszystko płynie – bardzo fajne kino. Fabuła nie jest ważna. Gość płynie łodzią po Wiśle, mija wyspy piaszczyste, spotyka rybaków, mieszkańców. Jego podróż jest pretekstem, żeby pokazać piękno rzeki. A zrobili to dobrze.

10/ Sala samobójców – Jak na polskie warunki to całkiem przyzwoite kino. Ciekawie pokazane społeczności w internecie. Zamiast stukania w klawiaturę film animowany. Nie można się za bardzo czepiać

11/ Wojna polsko ruska – daje radę. Parę rzeczy głupich, nie bardzo wiem po co tam Masłowska gra Masłowską. Brawurowa rola Ali – dziewczyny z dobrego domu. Silny też całkiem fajny. Film trochę nie wiadomo o czym i po co, ale nie żenowało przy oglądaniu

12/ Cztery noce z Anną. Arcydzieło Skolimowskiego. Że niby jedyny polski film pokazany w Cannes, że taki świetny. A to tylko nowelka na 15 minut. Fabuła do opowiedzenia w trzech zdaniach, może nie najgorsza, ale na krótki metraż. Trochę oglądaliśmy na podglądzie, bo nic się nie działo. I nudno było. Przypuszczam, że kręcono to w Pasymiu na Warmii. Sceneria doskonała – syf, bród, błoto. Na początku myślałem, że to będzie coś odjechanego jak Delikatessen. Ale nie, to realizm niby. Drażniąca maniera reżysera – jak jest arcydzieło to nic nie może być widać. Ciemne kadry, półmrok. Dramat nie arcydzieło. Jedna gwiazdka i to szara. Taka przygaszona.

13/ Afonia i pszczoły. Generalnie lubię filmy Kolskiego. Jańcio Wodnik to arcydzieło. Afonia jest sztuczna, drętwa, źle zagrana,  nie wiadomo po co i o co chodzi. Niby można się wszystkiego domyślić, ale po co takie tajemnice, niedomówienia. Niby to zabieg taki (wyczytałem w recenzji), bo mąż Afonii nie mówi (paraliż), ale jak trzeba to historię męża Kolski opowiada filmem zupełnie zrozumiale gadającym do widza pełną gębą. Niedomówienia więc są sztuczne i bez sensu.
Film rzekomo pokazuje namiętny romans Afonii i rosyjskiego oficera. Sprowadza się to do paru drętwych scen seksu oraz jakichś migawek z amatorskiej kamerki. Miłość Afonii do oficera jest groteskowo wyolbrzymiona.
Jej udręka po jego odejściu jest denerwująca. Gdy tylko Rosjanin wyjeżdża to już Afonia się wiesza, zaraz potem odgryza język. Jakieś to sztuczne i niepotrzebnie udramatyzowane. Słabiutkie.
Opis filmu zachęca, że wszystko jest pięknie sfilmowane. G. prawda. Zdjęcia są przeciętne, krajobrazy przeciętne, nie ratują filmu nawet sceny w rzepaku. A wiadomo w rzepaku może być ładnie :) Zdecydowanie odradzam.

14/ Facet (nie)potrzebny od zaraz – już dawno to widzieliśmy i się zatarło. Było chyba nawet niezłe. Parę fajnych scen. Sztuczna była bohaterka. Młody Sztur niezły. Denerwująca muzyka. Młode polskie hipsterskie, niby dobre, obiecujące zespoły, ale to jakoś było denerwujące i słabe. Niektóre piosenki nie miały melodii i nie pasowały do filmu. Kakafoniczne dźwięki pamiętam. Muzyka miała być ważna w filmie i było jakoś jej dużo. Ale to nie było udane. Poza tym ujdzie.

15/ Wenecja – po nieudanej Afonii zapodaliśmy sobie kolejnego Kolskiego. Wenecja to dla odmiany udany film. Nie był sztuczny, dobrze się to oglądało. Mam tylko nadzieję, że Kolski nakręcił dwie wersje tego filmu i my oglądaliśmy tą bez zakończenia. Nic bowiem nie zrozumiałem jak ten film się skończył, jakie były losy bohaterów. Jakiś ruski pianista strzelający do jednej z sióstr. A reszta? Po co takie wydumane zakończenia? Czemu to nie mogło być proste jak cały film?
Inna rzeczą, którą sobie Kolski mógł darować to absurdalnie głupia sceny śmierci jednej z sióstr (granej przez Kolską-Błędzką). Została zabita strzałem znikąd. Biegała w pogodny poranek po łące tak jak lubiła, po rosie, półnago i raptem strzał znikąd i śmierć. Nie było akurat tam wojska, walk (inaczej by nie biegała po rosie). Co dobre w komiksie Tytus Romek i Atomek – tam były strzały znikąd, głupio wychodzi w „prawdziwym” filmie. Poza tym film ok. Można.

16/ Droga do raju. Sympatyczny, choć trochę bez ikry. Fajnie, że tzw. romantyczna komedia nie dzieje się Warszawie, gdzie występują bogaci pracownicy agencji reklamowych mieszkający w drogich apartamentach. Tutaj jest prowincja, pracownica zakładów mięsnych i kierowca śmieciarki. To plusy. Plusów jest jeszcze parę jak choćby zabawna historia uzdrowienia.
Gorzej, że historia romansu jest jakaś taka zbyt mało wyrazista. Spotykają się, zakochują finał z happy endem. Jakieś to takie bez wyrazu trochę.
Bardzo denerwująca jest scena jeżdżenia terenówkami po pięknych Sudetach. To przypuszczam wymaganie sponsora filmu – woj. Dolnośląskiego. Czy piękne polskie krajobrazy, góry i przyroda muszą być pokazane jak tło do jazdy terenówkami??? Kiedy my zmądrzejemy? Kiedy przestanie nam imponować motoryzacja. Jak debile jacyś jesteśmy.

17/ To nie tak jak myślisz kotku. To jest momentami zabawne. Komedia pomyłek. Poplątanie kto jest kim, osoby udają dla różnych postaci różne postaci. Dla jednego jest tym, a innego kogoś kimś innym. Taki skecz. Dobry na 15 minutowy żart w jakimś filmie z pełnoprawnym scenariuszem. Jako samodzielny byt to jest za słabe. Zabawne jest przez te wspomniane 15 minut, później zwyczajnie nudzi. Po co to? Komu to potrzebne? Zakończenie już zupełnie przekombinowane, bo jak się zacznie człowiek zastanawiać to historia nie trzyma się kupy. Jakie inne konferencje? Co z Jane? Co z pielęgniarką? Szkoda nawet o tym myśleć, bo myśleć to powinien scenarzysta, a nie wciskać nam takie bzdury.

18/ Śluby panieńskie. Nie wiem czy to był dobry film czy zły. Mówili, że będzie straszny, ale nie było tak najgorzej. Co prawda niewiele słyszałem, bo jakość dźwięku jest taka, że jak grają muzykę, to łeb urywa, a jak mówią to nic nie słyszysz (powinni dawać napisy po polsku, a nie ma).
Film ratuje młody Stuhr, bo jest zabawny.
Film miał dziwaczne wstawki – np. jacyś żydzi tańczący na polu. Po co? Po co niby te telefony komórkowe czy dekoracje filmowe, kampery itp. też nie wiem, ale powiedzmy, że to nie wpływa na film i w sumie można pominąć.
Filmowi brakuje jednak jakiejś lepszej dynamiki, są momenty niezłe, a potem całość się rozłazi, jakieś niepotrzebne ujęcie, które niczego nie wnoszą, które powodują, że myśląc, że coś z tego wyniknie skupiają uwagę, a to tylko taka zapchaj dziura, żeby chyba film był dłuższy. Ogólnie można obejrzeć, ale drugi raz, bym już nie dał rady.

19/ Carte Blanche – złego słowa nie można powiedzieć. Bardzo przyzwoite kino. Nie jest to arcydzieło, ale dobrze opowiedziana historia, którą napisało życie. Problem taki, że nawet takie zwykłe historie oparte na faktach nasi dzielni filmowcy potrafią totalnie spieprzyć. Tym razem się im nie udało. A to już coś :)

20/ Wymyk – przyzwoite. Nie wypada się czepiać.

21/ Wyjazd integracyjny. Takie coś mogło by nawet być zabawne i dosadne zarazem. Przecież takie wyjazdy mają miejsce. Wyrobnicy korporacji w wolne weekendy (żeby jeszcze im zmniejszyć ilość wolnego czasu) pod pretekstem szkoleń jadą się ryćkać między sobą i chlać gorzałę. Temat jest dla Smarzowskiego na film jak Wesele. Ale, to co obejrzałem nie wyszło jak Wesele, wyszło nędznie, głupio, drętwo. Żenada. Śmieszne tylko są jakiś drugoplanowe scenki typu nie było orkiestry to wynajęli indiańską kapelę. Indianie grają jakieś polskie pijackie szlagiery.

22/ Trzeci – coś jak Nóż w wodzie, ale dużo słabsze, choć nie tragiczne. Małżeństwo bierze Marka Kondrata na okazję i jadą z Gdańska do Krakowa. Aktorsko nawet niezłe.
Niektóre sceny denerwujące. Lokalna mafia z jakiegoś miasteczka ściga głównego bohatera, bo darł się przez okno samochodu „kuuurwa” i akurat obok stała przy drodze kurwa tj. pani prostytutka. Więc go w ramach obrony dobrego imienia i czci kurwy panowie alfonsi złapali i pobili („kurwę będziesz obrażać”). Litości. Po pierwsze darcie ryja to taki pospolity zabieg z polskiego filmu (patrz film nr 5) na pokazanie emocji (głupie to strasznie). Po drugie akurat za darcie ryja i krzyczenie „kuuurwa” alfonsi by nie ruszyli dupy. Za niezapłaconą laskę i owszem. Potem jeszcze ich ścigają autem. Żenada.
Kierowca (mąż) idzie do lasu szukać swojej żony i Kondrata (Kondrat źle się czuł i poszedł się przejść z żoną kierowcy) zostawia kluczyki w stacyjce. Litości tak nikt nie robi zwłaszcza chwilę po tym jak ich ścigali. Oczywiście ktoś kradnie im samochód.
Kondrat jest chyba aniołem (chodzi po wodzie), bo niby jest chory (trafia do szpitala), ale potem się pojawia  u innych ludzi i naprawia im życie, po tym jak naprawił życie parze, która go zabrała na okazję.

23/ Pod mocnym aniołem – niezłe, przyzwoite. Dla koneserów tematu. Film ciężki i trudny. Nie porwie historią, bo to nie historia, która zwala z nóg. Po prostu życie alkoholika, który stacza się na dno. Ale dobrze zrobione, dobrze pocięte (brak chronologii), co czyni tą historię naprawdę nieźle opowiedzianą.

24/ Show – głupota z Cezarym Pazurą. Słabe. Jakieś morderstwa dzieją się na planie show typu big brother. Ekipa jest odcięta od świata na jakiejś wyspie. idzie powódź, brak prądu + ktoś morduje uczestników programu. To wszystko oczywiście lipa. Wszystko, żeby podnieść emocje. Słabiutkie i szkoda czasu.

25/ Nieulotne – film składający się ze zbyt długich ujęć pokazujących proste czynności. Jak bohater schodzi ze schodów, to schodzi i schodzi i schodzi, aż zejdzie i to może trwać tyle ile wynosi czas rzeczywisty schodzenia z np. 4 piętra (dobrze, że mieszkanie bohatera nie było na 10 piętrze, bo film trwałby 10 godzin). I tak ze wszystkim. Jak bohater sapie, to będzie sapać aż się nasapie, a my to musimy oglądać.
Tragiczny film o niczym.
Z recenzji na filmwebie: „pół filmu nic nie mówią, a jak już mówią to nic nie słychać, albo nie można zrozumieć” – zgadzam się – dobrze, że część dialogów jest po hiszpańsku to są napisy. Dialogów polskich nie sposób zrozumieć. Choć prawdę mówiąc głównie w tym filmie sapanie przy schodzeniu po schodach, przy gonieniu tramwaju itp.
Do tego zakończenie. Nie wiadomo jak to się kończy. Szukałem więc w internecie i znalazłem: „Sranie w banie na bananie po prostu. Ten film jest tak słaby, że w sumie zakończenie to już każdemu zwisa.”

26/ Bilet na księżyc. Bardzo udane kino w realiach PRLu. Brat odwozi pociągiem do wojska młodszego brata. Z jakiegoś małego miasteczka na Podkarpaciu do Świnoujścia. Po drodze młody ma zaznać życia. Są koledzy z wojska, dziwki, koncerty w Krakowie, gdzie się zatrzymali. Niezłe inscenizacje z epoki. Niezłe dialogi. Niezłe absurdy PRLu (kupowanie „ulgowych” biletów u konduktora). W filmie jest wątek miłosny, ale i on daje radę. Fabuła pod koniec może troszkę robi się zbyt fantazyjna.Młodszy brat zakochuje się i porywa samolot, żeby wywieźć z Polski do Berlina Zachodniego ekskluzywną striptizerkę, kochankę UBeka w której się zakochał. Młody jest i naiwny. no i zalazł za skórę UBekowi, więc, żeby nie pójść siedzieć do pierdla nawet nie miał wyjścia, musiał to zrobić. Z drugiej strony to nie można się czepiać – faktycznie te samoloty porywane wtedy dość często. Film daje radę.

27/ Weekend. Polski Pulp Fiction. Producent Cezary Pazura. Pazura nie jest aktorem, udowodnił też, że nie jest producentem. Weekend to film gangsterski. Kompletnie drewniany Małaszyński gra niezniszczalnego gangstera (sceny walki na bejsbole w zwolnionym tempie jak w Matrixie). Na akcje jeździ z kolegą. Po krwawych akcjach (liczne trupy, latające w zwolnionym tempie kule karabinowe) beztrosko gaworząc o dupie maryni spożywają posiłek w knajpie. Zupełnie jak w Pulp Fiction. Towarzyszy im gej, syn bossa mafijnego czyli ich szefa. Ta postać nadaje troszkę kolorytu filmowi, ale tylko na chwilę. Reszta jest nudna, nadęta i smutna. Nawet gangster rokendrolowiec, który tańczy przed torturowanymi porwanymi gangsterami (bo lubi) nie robi dobrze. Słabe dialogi (dużo kurwa) i idiotyczna historia ze znikniętą gangsterką, która powraca w wielkim stylu robiąc skok na gigantyczną transakcję narkotykową nie pomaga.
Jak rozumiem asystent policjanta śledczego (który gania za naszymi gangsterami) – nieudacznik, syn jego kochanki –  miał wnieść element humorystyczny. Ale nie wyszło. Nic nie wyszło.

28/ Służby specjalne, Patryk Vega. Z filmu wynika, że Polska rządzi jakiś tajemniczy emerytowany generał, który przy pomocy swoich wszystkich trzech (słownie: trzech) agentów przeprowadza bardzo zawiłe akcje specjalne jak misje do Afganistanu czy upozorowane samobójstwo Leppera. Agenci oprócz tego, że zajmują się czasochłonnymi akcjami mają jeszcze czas na bogate życie osobiste. Jeden z nich przechodzi chemioterapię, drugi proces adopcji dziecka. Jak się okazuje generał pracuje (rękami swoich wszystkich trzech agentów) nie tylko nad rządzeniem Polską, ale też dla jakichś tajemniczych biznesów na których zarabia miliony. Niestety nie skonsumuje tych gigantycznych pieniędzy, bo popełnia samobójstwo przy pierwszej wpadce. Jakoś nie pomyślał, żeby uciec na Bahamy. Niepojęte.
Być może film jest o czymś innym, ale na planie zabrakło dźwiękowca i w sumie nic nie rozumieliśmy, co oni mówią, a napisów nie było. Być może to był film o kosmitach. Na pewno było dużo bluzgów, które o dziwo dało się słyszeć. Cycki też były (w końcu polski film). Strata czasu. Dno.

29. Body/ciało. Dość przyzwoite, niemniejże to jest historia na nowelę, a nienie pełen metraż. Stąd mamy w filmieBerlinie irytujące dłużyzny typu Ostaszewska niańczy i rozmawia ze swoim psem. Ale film nie żenuje i można obejrzeć.

>> ku przestrodze przegląd polskich komedii romantycznych tutaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Tags

100 lat planowania Afryka antysemityzm architektura Argentyna Bałtyk Berlin Biała Podlaska Białoruś Białystok Biebrza Biedronka biogazownie Biłgoraj Boliwia Brazylia brzydota budżet obywatelski Bug buspasy Bułgaria Bychawa Carnaval Sztukmistrzów celebryci Chełm Chile Chiny CSK Czechy Dania Decentralizacja deforestation demografia dobra zmiana Dolny Śląsk dresiarze edukacja Egipt ekologia emerytury energia estetyka faszyści filmy Francja galerie handlowe Gardzienice Gdańsk gospodarka Grecja GreenVelo GW górnictwo głupie helikoptery historia Holandia Hrubieszów imigracja Indie Indonezja Inne Brzmienia islam Japonia Jedzenie i picie kajaki Kambodża kamienie Kanada kapitalizm kapitał społeczny kapsle Katowice Kazimierz Dolny Kielce klimat KOD Korea kościół Kraków Kraśnik ksiądz poświęcił książki Kurpie lewactwo Litwa Londyn Lubelszczyzna Lublin Lubuskie Lwów mapy Marchew marihuana Mazowsze Mazury Małopolska media minimalizm Misiewicze Morawiecki muzyka nacjonalizm Narew Natura 2000 Niemcy Noc Kultury Obłęd narodu polskiego Olsztyn ONR osobiste Ostrołęka Ostrów Maz. OZE Parki Narodowe parkowanie Paryż patriotyzm Pawłowicz Pieniny PIS PKB PKP podatki Podkarpacie Podlasie Polesie polityka Polska w budowie polskie drogi Powstanie warszawskie Poznań praca prawactwo PRL przyjazne państwo przyroda przyszłość Puszcza Biała Puszcza Białowieska Pułtusk płace Płock Razem regulacje rzek reklama religia rewolucja rodzinne rolnictwo Rosja rowery Roztocze rośliny Rumunia rzeki Rzeszów samowystarczalność seks Siedlce Skierbieszowski Park Krajobrazowy smog Sopot susza Syria Szczawnica Szczecin Szlak Jana III Sobieskiego sztuka Szwecja Szyszko Słowacja terroryzm TTIP Uber Uchodźcy UE UK Ukraina umiarkowanie Urugwaj USA Warmia Warszawa Wielkopolska Wieprz wieś Wilno Wisła woda Wrocław wykresy wypadki drogowe węgiel Węgry Włocławek zabytki Zakopane Zamość zieleń miejska ZUS Ład przestrzenny Łotwa Łódź łódzkie Śląsk śmieci świętokrzyskie źródła
%d blogerów lubi to: